Z relacji świadków jego życia i działalności wiadomo, że nigdy nie używał imienia Marceli i Jakub. Władysław Strakacz, był osobą nieszablonową i wyjątkową. Ze względu na swoje pasje i zainteresowania, a przede wszystkim na rzetelnie wykonywaną pracę, której poświęcił całe życie Władysław Strakacz był szlachetnym przedsiębiorcą, lokalnym patriotą, altruistą i po prostu dobrym człowiekiem.
Marceli Władysław Jakub Strakacz (1881–1951), Naczelnik OSP w Skierniewicach, obywatel ziemski, przemysłowiec, społecznik i filantrop, przez całe niemal życie był związany ze Skierniewicami. Przez blisko 40 lat (1907–1948) w tym mieście prowadził jako właściciel Browar, znany początkowo w guberni warszawskiej, później ceniony w całym województwie warszawskim. Skierniewicki browar, odziedziczony po dziadku Franciszku Bralińskim, Strakacz doprowadził do rozkwitu. Jego składy mieściły się w różnych miejscach, min. w Toruniu, Łowiczu, Kutnie, Grodzisku Mazowieckim, Pruszkowie i Lublinie, w wielu miastach mazowieckich, a w Warszawie przy ul. Chłodnej 64.
Władysław Strakacz urodził się 18 kwietnia 1881 r. w Warszawie. Chrzest naszego probanta odbył się w kościele ojców kapucynów pw. Przemienienia Pańskiego w Warszawie. Podczas sakramentu nadano mu trzy imiona: Marceli Władysław Jakub. Zaświadcza o tym akt chrztu opisujący to wydarzenie, któremu nadano numer 167. Rodzina Strakaczów już wówczas miała wysoką pozycję wśród kupiectwa za sprawą jego ojca Władysława Strakacza oraz Tomasza Strakacza, dziadka naszego probanta i prowadzonego przez nich od 1835 r. magazynu i fabryki ubiorów kościelnych, a także „składu bielizny i wyrobów z wełny sosnowej przeciw reumatyzmowi i przeziębieniu”. Na podstawie skorowidza mieszkańców Warszawy dowiadujemy się, że w Warszawie, przy ul. Kapucyńskiej — róg Miodowej, przedsiębiorcy ci prowadzili także „Skład i fabrykę płócien, haftów, chustek oraz wyrobów pończoszniczych”. Dobrze funkcjonująca sieć dystrybucji wytwarzanych produktów i marketing w postaci licznych reklam w prasie warszawskiej doprowadziły do rozkwitu interesu. Ojciec skierniewickiego browarnika to także Radny Miasta Stołecznego Warszawy. Był członkiem Komisji Finansowo-Budżetowej oraz Komisji Podatkowej dla wymiaru podatku przemysłowego w okręgu VI miasta Warszawy. Rodzeństwo i ojciec Ludwiki Braulińskiej, byli to także ludzie przedsiębiorczy, głównie za sprawą prowadzonych sieci browarów. Władysław Marceli Jakub Strakacz od młodzieńczych lat miał wzór do rozwijania talentu przemysłowca. Rodzina Strakacza to nie tylko kupcy, to także filantropii oraz społecznicy. Jak już wspomniałem, familia Władysława Strakacza była szanowaną i zamożną rodziną. Gazeta „Kurier Warszawski” z 1897 r., nr 157 informowała, że rodzina Władysława Strakacza finansowo wspierała inicjatywę związaną z ustawieniem przed kościołem św. Krzyża w Warszawie figury Chrystusa — posągu odlanego z brązu, który później został symbolem zniszczonej przez hitlerowców Warszawy.
W artykule z 1897 r. widnieją imiona rodziny Strakaczów:
„Władysławowie Strakaczowie, Władzio Strakacz (nasz probant, późniejszy skierniewicki browarnik Władysław Marceli Jakub Strakacz), Stasio — Stanisław, Bernard, Strakacz (współwłaściciel późniejszych magazynów, usytuowanych przy ul. Chłodnej 64 w Warszawie oraz skierniewickiego browaru), Lutuchna Strakaczówna — Ludwika Strakacz, żona Kazimierza Wagnera), Sylwinek Strakacz — Sylwin Strakacz (dziennikarz, kompozytor, sekretarz premiera Ignacego Paderewskiego, dyplomata, urzędnik konsularny)."
Rodzice Władysław i Ludwika z Braulińskich mieszkali wtedy w Warszawie przy ul. Miodowej 485 (obecnie Miodowa 12), gdzie przeprowadzili się w 1854 r. Po ukończeniu Szkoły Handlowej M. W. J. Strakacz obserwował i czynnie interesował się działalnością dziadka Franciszka Braulińskiego, który, jak wcześniej wspomniałem, był cenionym browarnikiem. Znany do lat 60. ubiegłego wieku browar Władysława Strakacza w Skierniewicach był kontynuacją rodzinnego dzieła browarników Braulińskich, którzy mieli swoje browary w Skierniewicach, Piotrkowie Trybunalskim, Tomaszowie Mazowieckim, Radomsku i Częstochowie.
Historia skierniewickiego browaru sięga 1862 r., kiedy to Franciszek Brauliński nabył jeden z pięciu funkcjonujących w mieście warsztatów browarniczych, zajmujących się warzeniem piwa. Zakupiony przez Braulińskiego warsztat nie był zmechanizowany. Obsługi wali go ludzie przy pomocy koni zaprzężonych do kieratów, tak wydobywano wodę z lokalnej studni artezyjskiej. Browar w Skierniewicach, tzw. późniejszy Browar Braulińskich, był wówczas jednym z dwudziestu średnich przedsiębiorstw guberni warszawskiej z roczną produkcją wartości 39 tys. rb., przy zatrudnieniu 8 robotników. Marceli Władysław Jakub Strakacz od 1906 r., dzięki przychylności babki Józefiny Braulińskiej (Franciszek już nie żył), był kierownikiem browaru w Skierniewicach. Dzięki „żyłce do interesów” i ciężkiej pracy Władysław rozwijał browar, który prosperował coraz lepiej. M. W. J. Strakacz, zamierzając rozbudować i unowocześnić browar, ukończył studia piwowarskie pod kierunkiem prof. Hajka w Heidelbergu. Uzyskał również dyplom inżyniera chemika w Szkole Handlowej Rontalera w Warszawie. Widząc zaangażowanie Marcelego Władysława, babka Józefina Braulińska w testamencie zapisała mu czwartą część swoich udziałów w skierniewickim browarze.
„Testament: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen. Pragnąc ukazać Wnukowi mojemu Marcelemu Władysławowi Strakaczowi wdzięczność za jego gorliwą pracę przy energicznej i skutecznej administracji browaru oraz bezustanną o mnie pamięć i troskę, będąc zdrową na umyśle i przytomną, korzystam z nadanego mi przez Kodeks cywilny prawa, pragnę na wypadek mojej śmierci całą rozrządzić, dzieląc jedną czwartą część po mnie majątku nieruchomego, ruchomego inwentarzy i w ogóle tego wszystkiego, co wejdzie w skład masy upadkowej, niniejszym moim zapisuję i darowanie tytułem szczególnym pokazanemu powyżej Marcelemu Władysławowi Strakaczowi. To jest ostatnia moja wola, którą umieścić wykonaną mieć pragnę. Skierniewice dnia 4 listopada 1906 r.”
Po śmierci Franciszka Braulińskiego browar przeszedł w ręce wnuka M. W. J. Strakacza, który w 1906 r. przejął go na własność, spłacając pozostałych właścicieli. Od 1906 r. w wykazach Ksiąg Adresowych Przemysłu Królestwa Polskiego funkcjonuje jako kierownik browaru, co świadczy, że przeprowadził się z Warszawy do Skierniewic. Władysław Strakacz wszedł w posiadanie browaru w Skierniewicach jako jeden ze spadkobierców. Według ksiąg rachunkowych suma wydatkowana na akta rejentalne podziału majątku opiewała na kwotę 969 rubli i widnieje pod datą lipiec 1907 r.3 W wypisie z 30 września 1907 r. widnieją pozostali spadkobiercy: Julianna Braulińska, córka Józefiny Braulińskiej (babki naszego probanta), żona Antoniego Morata z rachunkiem kapitałowym 48 601 rubli 57 kop.; Franciszek Castellaz z rachunkiem kapitałowym 15 003 rubli 68 kop.; Ludwika Strakacz z rachunkiem kapitałowym 15 003 rubli 68 kop.; Władysław Strakacz z rachunkiem kapitałowym 9852 rubli 74 kop.; M. Burawska z rachunkiem kapitałowym 4926 rubli 38 kop.
W dniu 31 lipca 1907 r. Władysław Strakacz odkupił część spadkową na sumę 4926 rubli i 37 kop. od Antoniego Morata i jemu też powierzone zostało kierownictwo browarem. W ciągu kilku następnych lat Strakacz dokonał sukcesywnych spłat i przejął udziały browaru. W 1908 r. udziały przedstawiały się w sposób następujący: M. W. J. Strakacz 14/18, Ludwika Strakacz 3/18, M. Burawska 1/18 udziału. W 1909 r. Marceli Władysław Strakacz stał się jedynym właścicielem browaru. Skąd nasz probant wziął na to pieniądze? Odpowiedź kryje się pod datą 26 października 1907 r., to data zawarcia małżeństwa z Michaliną Janiną Mankielewicz, córką Michała Mankielewicza (1855–1911) i Katarzyny Julii z Raczyńskich zamieszkujących w Warszawie.
Michalinę nazywano „brylantową panną”, ponieważ jej rodzina zajmowała się jubilerstwem. Zamożna żona wniosła w posagu pokaźną sumę 30 000 rubli gotówką, a także 19 000 w meblach, obrazach i srebrach. Odpis aktu intercyzy został sporządzony przed warszawskim notariuszem Józefem Staniszewskim — Repetytorium z 1907 r. nr 5168. Posag pozwolił na wykupienie pozostałych udziałów i dalszy rozwój browaru otrzymanego od babki. Po ślubie małżonkowie osiedlili się w majątku Strobów, gdzie 13 stycznia 1909 r. urodził się ich jedyny syn Andrzej Strakacz.
Dwór w Strobowie wzniesiony został w drugiej połowie XIX stulecia. W latach 1911–1913 był w posiadaniu Henryka Chlipalskiego. Potem przeszedł na własność Władysława Strakacza, właściciela browaru w Skierniewicach.
Zamieszkał tam z żoną Michaliną z Mankielewiczów. Następnie dwór przeszedł w posiadanie jego syna Andrzeja, kiedy to w 1938 r. został przebudowany. W Strobowie i w Skierniewicach Władysław Strakacz gościł trzeciego premiera RP, Ignacego Paderewskiego, spotykał się z nim również prywatnie we Francji i Szwajcarii. W czasie II wojny światowej dom Strakacza był miejscem schronienia dla wielu wysiedleńców z Warszawy, m.in. przebywała w Strobowie Maria Rodziewiczówna, a także Jan Zamoyski. Władysław Strakacz był także właścicielem młyna w Strobowie. Po II wojnie światowej majątek został rozparcelowany.
W okresie międzywojennym unowocześniony browar konkurował skutecznie z innymi browarami w Polsce. Posiadał swoje filie i rozlewnie piwa w 9 miastach Polski, m.in. w Warszawie i Lublinie. Jego właściciel jeździł na targi i wystawy do Paryża, Berlina, Włoch, Szwajcarii oraz Czechosłowacji. Stał się postacią znaną w branży browarniczej. Należał do związku właścicieli Browarów w Polsce, którego był wiceprezesem oraz Centralnego Związku Przemysłu Piwowarskiego. Strakacz nie produkował wyłącznie piwa, założył także Wytwórnię Wód Gazowanych i Lemoniad.
W 1932 r. kierowanie firmą Władysław Strakacz powierzył swojemu synowi Andrzejowi z wykształcenia chemikowi, ale zachował kontrolę finansową nad browarem. Sam promował swoje wyroby w Polsce i za granicą.
W dniu 27 maja 1934 r. w majątku Strobów zmarła w wieku 52 lat Michalina Strakacz, żona naszego probanta. Została pochowana na cmentarzu parafialnym w Żelaznej, w powiecie skierniewickim. W tym samym grobowcu pochowano syna Władysława Strakacza — Andrzeja, który, zmarł w dniu 28 marca 1942 r., na zapalenie płuc, miał tylko 27 lat. W 1940 r.
Władysław Strakacz ożenił się ponownie. Poślubił Kamilę Himmel — sekretarkę skierniewickiego browaru, która przeżyła swojego męża Władysława o 40 lat. Zmarła w 1991 r. Została pochowana na cmentarzu Stare Powązki w Warszawie. Spoczęła we wspólnym grobie z Władysławem Strakaczem (ekshumacja z rodzinnego grobu). Drugie jego małżeństwo z Kamillą Himmel (1903–1991) pozostało bezdzietne.
(...)
Jako przemysłowiec skierniewicki, człowiek rzutki i energiczny, Władysław Strakacz zasiadał w wielu towarzystwach miejscowych, m.in. w zarządzie Skierniewickiego Towarzystwa Wzajemnego Kredytu. Był przedsiębiorcą, który wiele środków łożył na potrzeby lokalnej społeczności; angażował się w budowę szpitala, szkoły, kościoła, wspierał też działalność miejscowej Straży Pożarnej. Świadczą o tym przekazane do zbiorów Muzeum Historycznego m.st. Warszawy przez Andrzeja Strakacza — wnuka skierniewickiego browarnika — dwie odznaki jubileuszowe Straży Pożarnej w Skierniewicach, wydane z okazji 25-lecia w 1905 r. oraz odznaki honorowe Głównego Związku Straży Pożarniczych RP z ok. 1930 r. Za działalność społeczną Władysław Strakacz odznaczony został Brązowym Krzyżem Zasługi.
Pozostały również pamiątki po działalności wojskowej Strakacza z lat międzywojennych. Są to: odznaka pamiątkowa 10. Batalionu Podchorążych rezerwy Piechoty oraz odznaka pamiątkowa Związku Oficerów rezerwy.
Najbardziej okazałą pamiątką z tamtych lat jest odznaka 18. Pułku Piechoty, który stacjonował aż do 1939 r. w Skierniewicach. Oprócz kierowania browarem i zarządzania majątkiem Strobów Władysław Strakacz zajmował się działalnością polityczną w skierniewickiej lokalnej endecji. W jego domu przy ulicy Przyrynek 42 w Skierniewicach, 11 listopada 1918 r. doszło do zebrania miejscowych działaczy politycznych, gdzie zapadły decyzje dotyczące przejęcia władzy w Skierniewicach. Wcześniej jednak próbowano porozumieć się z dowództwem niemieckim, jednak Niemcy odmówili dobrowolnego wydania broni. Podczas rozmów z Niemcami tego samego dnia podjęto decyzję o ich rozbrojeniu siłą. To Władysław Strakacz jako ówczesny naczelnik OSP w latach 1917– 1919 w Skierniewicach kierował akcją zajęcia budynków ratusza i koszar, a także rozbrajaniem Niemców i przejęciem władzy w mieście. Naczelnik Straży Pożarnej Władysław Strakacz zorganizował rozbrajanie okupantów, przyczyniając się do wyzwolenia miasta. Przez zaskoczenie straż pożarna zajęła ratusz i rozbroiła znajdujący się tam oddział wojska niemieckiego. Po zdobyciu broni Strakacz podzielił straż na trzy zastępy, atakując i rozbrajając Niemców w koszarach, magazynach wojskowych oraz na dworcu kolejowym. Do 1919 r. wyłącznie strażacy stanowili zbrojną Straż Miejską i dopiero po wyborach do Sejmu Ustawodawczego zdali broń.
W 1920 r. cała istniejąca wówczas orkiestra dęta, w liczbie 60 mężczyzn, ochotniczo wstąpiła do wojska, walcząc przeciwko bolszewikom w II pułku strzelców syberyjskich. W okresie okupacji skierniewiccy strażacy działali w podziemnych strukturach Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej oraz brali aktywny udział w obronie, wyzwalaniu, a następnie w odbudowie stolicy. Władysław Strakacz zajmował się również działalnością charytatywną.
W 1914 r. brał udział w pracach komitetu obywatelskiego organizującego pomoc najbiedniejszym, a po wojnie prywatnie przyznawał duże sumy na cele dobroczynne i wypłacał zapomogi potrzebującym. Podczas II wojny światowej w swoim browarze zatrudniał ludzi zagrożonych aresztowaniem czy wdowy wojenne niemające środków do życia.
Władysław Marceli Jakub Strakacz w swoim życiu wiele podróżował, trenował konie wyścigowe, był sokolnikiem i zamiłowanym myśliwym. Nasz probant miał wiele zainteresowań sportowych. Był zapalonym automobilistą, uczestniczył w rajdach samochodowych, posiadał prywatny samolot. Uprawiał kolarstwo (był mistrzem Warszawy w 1901 r.), grał w tenisa. Potwierdzają to pamiątki przekazane do Muzeum Historycznego Warszawy przez wnuka naszego probanta Andrzeja Władysława Strakacza. Składają się na nie: medale, odznaki i plakietki o charakterze sportowym. Mówią wiele o zainteresowaniach Władysława Strakacza różnymi dyscyplinami sportowymi, o jego dobrej kondycji fizycznej i zdobytych licznych nagrodach w sportowych zawodach i konkursach. Jedną z pierwszych pasji sportowych Strakacza było kolarstwo. Tenis był kolejną dyscypliną sportowa uprawianą przez niego. Browarnik należał do Międzynarodowego Klubu Sportowego w Karlsbadzie. Zachował się też medal nagrodowy przyznany Strakaczowi na zawodach w Skierniewicach w 1932 r. z grawerunkiem;
„Druga rakieta — Skierniewice 1932”.
Jednakże najdłużej pozostał Strakacz wierny pasji automobilowej. Brał udział w Międzynarodowym Rajdzie Automobilklubu Polski, jaki odbył się w czerwcu 1929 r. Pierwszego września 1935 r. brał udział w Turnieju Automobilklubu Polski z Łódzkim Automobilklubem. Sportowi samochodowemu Władysław Strakacz pozostał wierny do końca życia W okresie Polski Ludowej, czasie trudnym dla przedwojennych przemysłowców i obywateli ziemskich, Władysław Strakacz zmuszony był, po upaństwowieniu browaru skierniewickiego i przeprowadzonej reformie rolnej, do opuszczenia stron rodzinnych. W 1949 r. zamieszkał w Warszawie przy ul. Chłodnej 64. Był to adres składu i przedstawicielstwa jego przedsiębiorstwa browarniczego w Skierniewicach. Zmarł 17 grudnia 1951 r.
Pochowany został w Warszawie na cmentarzu Stare Powązki.
W 1997 r. Rada Miasta Skierniewice nadała Władysławowi Marcelemu Jakubowi Strakaczowi tytuł Honorowego Obywatela Miasta Skierniewice, z uznaniem wspominając jego patriotyzm i pracę na rzecz rozkwitu skierniewickiego browaru, a także darowizny na cele społeczne i pomoc dla mieszkańców miasta. Uroczystość odbyła się na XXXIX Sesji Rady Miasta 22 grudnia 1997 r. Na ozdobnym dokumencie opatrzonym pieczęciami miejskimi czytamy:
„Akt Nadania Tytułu Honorowego Obywatela Miasta Skierniewice dla Pana Władysława Strakacza, Rodowitego Skierniewiczanina, wspomnianego przez mieszkańców naszego miasta z wielkim uznaniem i szacunkiem, który, kontynuując rozpoczętą przez swoich dziadków pracę, doprowadził do rozkwitu skierniewicki browar. Troszczył się nie tylko o swoich pracowników, ale był również wrażliwy i czuły na krzywdę ludzką. Wspierał poprzez wysokie darowizny szlachetne cele społeczne, w tym szpital, szkołę i kościół.
Był patriotą. Wykorzystując swoje możliwości, pomagał wielu mieszkańcom Skierniewic w czasie I i II wojny światowej”.
W podpisie Rada Miejska w uznaniu jego zasług.
Badając pochodzenie własnego nazwiska, trzeba pamiętać, że nie wszystkie współczesne miana są rdzennie polskie. Na dzisiejszym obszarze naszego kraju występują nazwiska z całej dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, a także liczne nazwiska z innych, nawet odległych, krajów. Jest to efektem migracji w różnych kierunkach, często spowodowanych burzliwą historią Polski. Na podstawie zebranych informacji o życiu skierniewickiego przedsiębiorcy Władysława Strakacza, dowiadujemy się, że jego korzenie rodzinne sięgają Czech.
(...)
W 1939 r. Marceli Władysław Jakub Strakacz został wybrany do Rady Naczelnej Zrzeszenia, powtórnie został drugim prezesem. Rok wcześniej, w 1938 r., był członkiem Komisji Normalizacyjnej (tzw. Komisja Butelek) z ramienia Zrzeszania Browarników i Słodowni RP36.
Strakacz znacznie polepszył warunki socjalne pracowników, budując: stołówkę, umywalnie, świetlicę. Na podstawie ksiąg rachunkowych można stwierdzić, że zakład prowadził działalność socjalną na rzecz pracowników poprzez zakup leków, odzieży ochronnej, kaloszy, słoniny i wódki dla pracowników rąbiących lód. Browar zatrudniał specjalistów: stolarzy, bednarzy, kowali, furmanów, szofera, telefonistki, czyli całą infrastrukturę.
Kierowanie tak dużym zakładem wymagało dobrze funkcjonującej administracji. Strakacz troszczył się nie tylko o swoich pracowników, ale był również wrażliwy i czuły na krzywdę ludzką w ogóle. Brał również aktywny udział w społecznym życiu Skierniewic. Wrażliwy na ludzkie cierpienie wspierał finansowo najbiedniejsze warstwy mieszkańców.
W okresie władzy Polski Ludowej, czasie trudnym do przetrwania dla przedwojennych przemysłowców i obywateli ziemskich, Władysław Strakacz był zmuszony, po upaństwowieniu browaru skierniewickiego i przeprowadzonej reformie rolnej, do opuszczenia stron rodzinnych. W 1949 r. zamieszkał wspólnie z synową i wnukiem w Warszawie przy ul. Chłodnej 64. Był to adres składu i przedstawicielstwa jego przedsiębiorstwa browarniczego w Skierniewicach. Adres ten figuruje na archiwaliach przekazanych przez wnuka Andrzeja Strakacza do Muzeum Historycznego m.st. Warszawy — „potwierdzeniu o zameldowaniu” w Warszawie z 5 grudnia 1949 r. oraz na wydanym w marcu 1950 r. Prawie jazdy.
Od tamtej chwili jakość piwa i znaczenie browaru spadły, aż do jego likwidacji w 1980 r. Należy zadać podstawowe pytanie. Czy panu Strakaczowi udało się zaistnieć w rynkowym browarniczym biznesie? Raczej uczyniła to historia, niszcząc handlowe powiązania z czasów zaborów. Browar zniknął z mapy Skierniewic, a sam Władysław Strakacz, przemysłowiec i społecznik, doczekał się w Skierniewicach skweru, później ulicy swojego imienia. Piwo skierniewickie także zostało w opisach historycznych, a my chcąc ocalić od zapomnienia tę historię, kultywujmy pamięć o skierniewickim browarniku, z którego społeczność Skierniewic jest niewątpliwie dumna.
Kiosk browaru skierniewickiego na wystawie
Tekst zawiera fragmenty opracowania pt.:
GENEALOGIA MARCELEGO WŁADYSŁAWA JAKUBA STRAKACZA - Robert Adamczyk
Więcej informacji o opisanej osobie wraz ze spisem źródeł znajduje się w powyższym dokumencie.