Ostatnie wakacje przed wybuchem wojny 18-letnia Helena i 11-letnia Zofia Kuchny spędziły w Żninie.
Rodzina Jagodzkich mieszkała początkowo przy ul. Śniadeckich, następnie przy Rynku około 100 metrów od małego jeziorka. Mieszkanie było pięciopokojowe, z obszerną kuchnią, spiżarnią i piwnicą. Ważnym elementem wyposażenia mieszkania była bieżąca woda, elektryczność, gaz i odbiornik radiowy.
Ciocia Stefcia była serdeczna i opiekuńcza, ale rygorystycznie przestrzegała dyscypliny i punktualności. Dzień zaczynał się rano pobudką, myciem i wspólnym śniadaniem razem z przyuczającymi się praktykantami. Wszyscy jedli przy wspólnym stole te same produkty. Podobny rytuał obowiązywał przy trzydaniowym obiedzie i kolacji. Wieczorem, o godz. ok. 21, dzieci obowiązkowo szły spać, co nie wszystkim się podobało, szczególnie starszym dzieciom.
W czasie pobytu Heleny i Zofii u cioci Jagodzkiej doszło do ciekawego zdarzenia. W czasie spaceru po mieście panny Kuchnianki spotkały oficerów z garnizonu ze Skierniewic, których Helena znała z widzenia. Zachowanie panów oficerów było dziwne, na ich twarzach było widać zdziwienie, udali, że nie poznają dziewcząt. Po ich minięciu obejrzeli się i zniknęli za rogiem najbliższej ulicy.
Panny Helena i Zofia o dziwnym zdarzeniu szybko zapomniały, tyle interesujących rzeczy było na ulicach miasta. Wieczorem wszystkich zaskoczyła wizyta patrolu żandarmerii, który wypytywał ciotkę Stefanię o Helenę Kuchnę. Zaskoczona ciocia nie wiedziała, co ma odpowiedzieć – co też panny narozrabiały w mieście.
W tym czasie wujek Adam wrócił z pracy i w rozmowie z dowódcą patrolu żandarmerii dowiedział się, że panna Helena Kuchna była podejrzana o szpiegostwo i śledzenie oficerów z garnizonu Skierniewice. Na pytanie, na jakiej podstawie podejrzewają o szpiegostwo młodą Helenę, padła odpowiedź – w jakim celu dziewczyny ze Skierniewic znalazły się w Żninie akurat wtedy, gdy wojsko z tego garnizonu przebywało w jego okolicach na ćwiczeniach.
W tym czasie panny Helena i Zofia w sąsiednim pokoju przeżywały chwile panicznego strachu, bojąc się aresztowania. Na takie postawienie sprawy przez dowódcę patrolu wuj Adam Jagodzki roześmiał się i rzeczowo wyjaśnił, że poszukiwane panny są dziećmi siostry jego żony mieszkającej w Skierniewicach, a w Żninie przebywają na wakacjach. Wyjaśnił również, że sam dobrze zna Skierniewice, tam brał ślub i tam urodził się jego pierwszy syn.
Po takim wyjaśnieniu poproszono przestraszone dziewczyny o przedstawienie się i wylegitymowanie. Okazało się, że wszystko jest w porządku, a dowódca patrolu orzekł, że trzeba się mieć na baczności w czasie, gdy wybuch wojny jest całkowicie realny i patrol się odmeldował.
Wkrótce Helena i Zofia wróciły do Skierniewic, długo pamiętając ostatnie przedwojenne wakacje, piękne lato i dziwne spotkanie w Żninie.
W 1945 r. jeszcze podczas trwania wojny 22 sierpnia powstało polskie Stronnictwo Ludowe (nazywane też PSL-em mikołajczykowskim).
Kiedy po wyzwoleniu dotarli do Skierniewic działacze tej partii, zdecydowana większość kupców, restauratorów, sklepikarzy, rzemieślników itp. zapisała się do nowo powstałego stronnictwa politycznego. Szacunki z roku 1946 mówią o milionie członków.
W tej grupie znalazł się Walenty Kuchna i jego dorosła córka Helena, która pomagała prowadzić restaurację, później sklep papierniczy. Po wstąpieniu w szeregi mikołajczykowskiego PSL-u otrzymali legitymacje i zielone czterolistne koniczynki jako znaczki organizacyjne.
Pamiętam tę zieloną koniczynkę ukrywaną w szufladzie przez mamę.
Kampania wyborcza zaczęła się pod koniec 1946 r. i wydawało się, że wszystko odbędzie się lege artis. W grudniu 1946 r. zaczęły docierać do Skierniewic wieści o unieważnianiu list wyborczych PSL-u, rozwiązywaniu jego struktur powiatowych, o zastraszaniu członków stronnictwa i wielu innych wyrafinowanych metodach zniechęcających do głosowania na kandydatów PSL.
Dzień przed wyborami w domu przy ulicy Rynek 29 zjawili się agenci UB i aresztowali Walentego i Helenę Kuchnów, nie przedstawiając żadnych oficjalnych zarzutów ani nakazu aresztowania. W swojej naiwności myśleli, że powodem aresztowania może być niezapłacony w terminie podatek.
Po aresztowaniu nikt nie stawiał im zarzutów, tylko po prostu ich zamknęli w jakiejś piwnicy. Pilnował ich młody milicjant, którego zdenerwowana Helena poprosiła o papierosa – był to jej pierwszy w życiu papieros.
Młody milicjant, aby pocieszyć równie młodą dziewczynę, powiedział: „panienka się nie martwi, aresztowanych jest więcej, jakoś to będzie”.
Przesiedzieli w tej piwnicy dobę i rano po wyborach zostali bez wyjaśnienia wypuszczeni. Tak wyglądały w 1947 r. „demokratyczne wybory”. Po sfałszowanych wygranych wyborach nowa władza mogła już w pełni realizować swoją politykę.
Helena Kuchna i Antoni Michałowski zawarli związek małżeński 25 października 1947 r. w kościele św. Jakuba w Skierniewicach.
Antoni prowadził wtedy samodzielnie zmniejszony warsztat, wykonujący usługi mechaniczno-ślusarskie i zatrudniający kilku pracowników. Brat Feliks wyjechał ze Skierniewic w poszukiwaniu lepszej pracy.
Warsztat nie produkował już wozów, nie prowadził nauki jazdy, nie podkuwał koni i nie wykonywał szeregu innych prac. Zmienił się ustrój i zmienili się klienci zakładu. Warsztat był mniejszy, ale utrzymywał się na rynku.
Jednak ludowa władza nie dawała o sobie zapomnieć. Antoniego nachodzili jacyś ludzie i namawiali, by zapisał się do spółdzielni i w ten sposób zlikwidował swój prywatny zakład. Obawa, że przystąpienie do spółdzielni było równoznaczne z pozbawieniem jego własności, powodowała, że nie zgadzał się na nowy status warsztatu.
Opór przed zmianą statusu zakładu przyniósł konsekwencje w postaci nowego podatku. Nowego domiaru Antoni nie miał z czego zapłacić, sekwestrator zajął więc wszystko, co stanowiło jakąś wartość do licytacji.
Władza ludowa była mimo wszystko dobra i sprawiedliwa, dbała o swoich obywateli – stołu z krzesłami i tapczanu nie zajęto. Na pytanie do komornika, dlaczego, padła odpowiedź:
„Obywatel ma mieć na czym spać i przy czym jeść”.
Polska Ludowa zmieniła nie tylko ustrój, ale i znaczenie słów. Jeszcze nie tak dawno obywatel to była osoba ze stanu średniego, szlachty, urzędników, bogatych mieszczan, żołnierzy wyższej rangi, osób godnych zaufania, a w PRL-u była to powszechna forma zwracania się.
W połowie lat 50. część podatku była spłacona, część zajętego majątku zlicytowana. Z doskonale prosperującego zakładu zostały tylko zabudowania i niewiele z wyposażenia. Zakład mechaniczno-ślusarski został zlikwidowany, a właściciel poszukiwał pracy.
Tak więc zmiany ustrojowe spowodowały, że wszyscy w rodzinie zostali w równym stopniu biedni.
Antoniemu Michałowskiemu trudno było adaptować się do nowych warunków. Nie mógł przyjąć do wiadomości, że to, co stworzył w okresie aktywnej młodości, w Polsce Ludowej nie przyniosło oczekiwanych korzyści i zostało stracone.
Helena Michałowska z domu Kuchna nigdy nie mogła przeboleć strat własnościowych rodziców i męża, jakie spowodowały zmiany ustrojowe. Z trudem odnajdywała się w nowej rzeczywistości.
Ostatnim akordem pieczętującym jej negatywny stosunek do PRL-u był przymusowy wykup domu z ogrodem, który odziedziczyła z siostrą Zofią Snoch w ok. 50%, pozostałe 50% dziedziczyła współwłaścicielka Stefania Kalska.
W lutym 1980 r. zmuszona była wykupić mieszkanie spółdzielcze typu M2 przy ul. Mszczonowskiej i przeprowadzić się do niego.
Wyrazem poczucia krzywdy jest wiersz, który obrazuje historię jej życia i gorycz wolności po 1945 r.
Pożegnanie złotego domu
Domie kochany, domie rodzinny
Tyś moim gniazdem, nie żaden inny.
Domie mój złoty – domie murowany,
Jakie drogie dla mnie są twoje ściany.
Gdy tylko wstały te twoje ściany,
Domie przez Jana wybudowany.
Karczma powstała tu od stuleci,
A czas tak prędko, tak prędko leci.
W karczmie smakowite były przekąski,
Szynka, minogi, różne zakąski,
I wódek różnych bez liku było.
Więc po szlachecku wtedy się żyło
Półtora wieku stałeś bez burzy,
Teraz bolszewizm ciebie wyburzy.
Widziałeś Polskę pod zaborami,
Wszyscy Polacy byli sługami.
Naszą niewolę, Sybir, kraj poddany,
A Polak, każdy w plen był pojmany.
A po tym błysło trochę wolności,
Księstwo Warszawskie u nas zagości.
Sir Napoleon – Walewska Pani,
Która uczciwość oddała w dani,
Aby ratować naszą ojczyznę,
Rozbiorów Polski zagasić bliznę.
A po tym Janie zasnąłeś snem wiecznym,
Jesteś ze swą żoną w miejscu bezpiecznym.
W chwale Boga Ojca i Ducha Świętego,
Chwaląc Pana Stwórcę Ojca Przedwiecznego.
A po tym przyszło nowe pokolenie,
Wsadziło w ten dom znów swoje korzenie.
Tak rozmnażają się nowe nasiona,
I rozrastają się w inne plemiona.
Życie mojej mamy, szczęśliwie się układało,
Nigdy i niczego nie brakowało.
Mąż dobry i mądry bardzo ją miłował,
A cały dom zacny godnie się szanował.
A po tym przyszła okupacji groza,
Dom nasz ocaliła tylko łaska boża.
Wielkie dziękczynienie ślę na Twe ołtarze,
To co mam najdroższe, składam Tobie w darze.
Za ocalenie, za życie, za zdrowie.
Moja modlitwa tego nie wypowie,
Jak wielkie Tobie dziękczynienie składam,
Kornie na kolana przed oblicze padam,
I serce swoje składam Ci w ofierze,
Nic z tego świata człowiek nie zabierze.
A po tym było moje wesele,
Jadła i gości było bardzo wiele,
I dla wnucząt dom stary otworzył podwoje,
Po tym domu biegało chłopców ładnych dwoje.
Dziadek i babcia bardzo ich kochali.
Chowali ich, bawili nawet z nimi spali.
Dziadek brał ich często na swoje kolana,
Opowiadał stare dzieje, jak było za pana.
O dawnych królach, Piastach, niedobrym Popiele,
Za którym głodne myszy wbiegły na wieżę,
I udusiły tam niedobrego króla.
Bardzo chciwa i zła była to natura (Popiel)
I wreszcie tego króla w Gople utopiły.
Małe wnuczęta bardzo się dziwili,
I na kolanach zasnęli u dziadka,
Bo bardzo ciekawa była jego gadka.
Rodzice moi już poumierali,
Oby Bóg dobry przyjął ich do swojej chwały.
Ich dusze prawe, dobre i świetlane,
Przeze mnie zawsze będą pamiętane.
I chociaż burza, która cię wyburzy,
A na tym miejscu będą tylko gruzy.
To w mej pamięci będziesz złotym domem,
Co cię z powierzchni bolszewizm zniósł gromem.
Helena Michałowska z domu Kuchna
Lata 1978–1979, kiedy zapadła decyzja o przymusowym wykupie lub wywłaszczeniu.
Tekst zawiera fragmenty opracowania pt.:
Więcej informacji o opisanej osobie wraz ze spisem źródeł znajduję się w powyższym dokumencie.