Zofia Kowalczyk urodziła się 19.04.1924 r. w Skierniewicach, w rodzinie Szymona Kowalczyka (kupca i właściciela sklepu) i Wiktorii z d. Klatki.
W latach 30. XX w. mieszkała w Skierniewicach, w kamienicy przy ul. Rynek 2, m. 8. Wraz z nią pod tym adresem mieszkali rodzice Szymon i Wiktoria oraz dwie siostry Maria i Józefa – Helena10. Później rodzina Kowalczyków przeprowadziła się do domu przy ul. Piłsudskiego.
W Skierniewicach Zofia ukończyła szkołę powszechną i trzy klasy gimnazjum ogólnokształcącego. Już po wybuchu wojny na tajnych kompletach zdała maturę. W lutym 1940 r. wstąpiła do Szarych Szeregów ZWZ-AK Obwód „Sroka” Skierniewice. W konspiracji została zaprzysiężona w Wojskowej Służbie Kobiet przez Marię Węgrzynową „Marynę” i Stefanię Woźniakowską „Wandę”, przyjmując pseudonim „Imelda”. W tym samym roku została oddelegowana czasowo do kompanii sanitarnej, na której czele stał szef sanitarny obwodu dr Franciszek Krawczyk „Stawisza”.
W oddziale tym ukończyła kurs ratownika pielęgniarza z wynikiem bardzo dobrym, a jej ówczesny przełożony tak po latach ocenił „Imeldę”: „W pracy pielęgniarskiej i kolporterskiej, w akcjach bojowych partyzanckich, niejednokrotnie z narażeniem życia, wywiązywała się bardzo dobrze po bohatersku”.
W styczniu 1941 r. Zofia Kowalczyk wzięła udział w szkoleniu grupy w zakresie bojowym i małego sabotażu, który prowadzili Tadeusz Dudziński „Zawieja” i Stanisław Koza-Kozicki „Howerla”. To prawdopodobnie wtedy po raz pierwszy spotkała swojego przyszłego męża. Chociaż bardzo możliwe, że znała go już wcześniej, z działalności harcerskiej prowadzonej w Skierniewicach jeszcze przed wybuchem wojny. Zofia Kowalczyk brała również udział w akcjach nasłuchu oraz małego sabotażu, a od 1942 r. zajmowała się kolportażem prasy konspiracyjnej oraz propagandą.
Władysław Brzeziński ps. „Andrzej Czarny” wspominał o Zofii Kowalczyk:
W roku 1941 kol. „Imelda” przechodziła wraz z moją grupą przeszkolenie w zakresie bojowym i małego sabotażu (Szare Szeregi ZWZ). W 1942 r. ww. pełniła obowiązki kolporterki. Punkty kontaktowe kol. „Imeldy” – powielanie „Biuletynu Codziennego” – lokal przy ul. Koszarowej – pani Kałuża, kolportaż plac Floriana – pani Cyniak pseud. „Róża”. D-cy Oddziału Propagandy ob. Bernat pseud. „Surma”, ob. Niekrasz pseud. „Hańcza”, ob. Leski pseud. „Koło”. W końcu 1943 r. została odkomenderowana jako łączniczka na trasie Skierniewice–Warszawa. Powyższe potwierdzam, ponieważ w latach 1942/43 byłem odkomenderowany z oddz. spec. do ochrony drukarni i kolportażu. Natomiast w r. 1944 z rozkazu d-cy dwukrotnie ubezpieczałem ww. przy przewożeniu przesyłek do Warszawy.
W Warszawie Zofia zamieszkała w lokalu organizacji podziemnej znajdującym się przy ul. Berezyńskiej 2 m. 1. Wraz z nią mieszkała jej siostra Maria Kowalczyk „Grażyna”, która także działała w konspiracji i była łączniczką. Na miejscu „Imelda” dostała też „mocne” papiery, poświadczające, że jest uczennicą zalegalizowanej przez Niemców Szkoły Gastronomicznej przy ul. Obrońców 25. Te dokumenty kilka razy uratowały ją od aresztowania i wywózki na roboty przymusowe do Niemiec. Pomimo tego życie i działalność konspiracyjna w Warszawie były bardzo niebezpieczne – to w gruncie rzeczy ciągłe balansowanie na granicy życia i śmierci… Zofia Kowalczykówna zanotowała:
Mieszkanie to magazyn broni i materiałów propagandowych. W tym mieszkaniu przeżyłam wiele ciężkich chwil (blokada Saskiej Kępy). Mam na swoim koncie trzy łapanki uliczne z egzekucjami natychmiastowymi.
Kiedy do Warszawy zbliżał się front wschodni, ludzie słyszeli już dalekie pomruki sowieckiej artylerii, a żołnierze AK szykowali się do powstania zbrojnego, Staszek i Zosia postanowili wziąć ślub. Ich wielka miłość była silniejsza niż wojna, okupacja, niemieckie represje. Taki cichy i potajemny ślub odbył się 23 lipca 1944 r. w Warszawie, a według rodzinnych przekazów uroczystość odbyła się w kościele pw. św. Ducha przy ul. Szwoleżerów na Czerniakowie.
Podobno ojciec Zosi – Szymon – miał powiedzieć do Stanisława: „czemu ty chcesz uczynić z mojej córki wdowę?”. Zresztą według późniejszych przekazów, mimo ślubu z Zosią, Staszek nie planował na razie dzieci, ponieważ podziemna praca konspiracyjna i walka o wolną Polskę były dla niego wtedy najważniejsze. Zofia Kowalczyk zanotowała po latach:
23 VIII 1944 r. ja z Kozickim ps. „Howerla” podejmujemy ważką w skutkach decyzję i postanawiamy odważnie związać swe losy dozgonnym węzłem małżeńskim – nasze credo: żyć razem, albo zginąć razem.
Żona Stanisława – Zofia Kozicka „Imelda” – również miała powstańczy przydział do batalionu „Zośka”, ale nie udało jej się dotrzeć na koncentrację na czas. Odcięta od macierzystego oddziału i od męża dołączyła do Głównej Kwatery Szarych Szeregów „Pasieki”, znajdującej się przy ul. Wilczej 41 w Śródmieściu Południowym.
Działała przede wszystkim w Harcerskiej Poczcie Polowej, ale też pełniła funkcje łączniczki i sanitariuszki. Tak powstańczy okres „Imeldy” opisała jej przełożona z Poczty Polowej – ppor. Zdzisława Bytnar „Sławska”:
Przez cały czas powstania niosła pomoc i opiekę „Zawiszakom” – chłopcom przebywającym na terenie „Pasieki” pozbawionym rodzin. W czasie bombardowań zwłaszcza przeprowadzała ich z dala od siedziby, by ich uchronić od zagrożenia.
W miejscowym schronie udzielała pomocy sanitarnej rannym i zagubionym ludziom, którzy tutaj przebywali, szukając ratunku i opieki. Sama zaś młodziutka wdowa po stracie męża ps. „Howerla” szukała zapomnienia, cały czas oddana była wiernie w służbie ofiarnej, w walce o niepodległość Ojczyzny.
W Śródmieściu Południowym dotrwała do końca walk i na początku października 1944 r. wyszła z miasta wraz z ludnością cywilną. Najprawdopodobniej przez niemiecki obóz przejściowy Dulag 121 w Pruszkowie trafiła do transportu kolejowego kierującego się na zachód.
Bardzo możliwe, że miała być wywieziona docelowo do obozu koncentracyjnego. Ona sama wspominała ogólnie:
5 X 1944 r. wieziona transportem do obozu, u kresu sił fizycznych i psychicznych, podejmuję decyzję ucieczki. Skaczę z wagonu na torach kolejowych stacji Skierniewice. Kule wroga są niecelne.
Najprawdopodobniej powodzenie tej akcji było możliwe dzięki konspiracyjnym działaniom AK w Skierniewicach. Wspomina o tym Władysław Brzeziński:
W październiku 1944 r. w wyniku przeprowadzanej przez służby AK Obwodu „Sroka” stałej akcji organizowania ucieczek z transportów kolejowych powstańców wywożonych do Niemiec przejęto kol. „Imeldę”.
Zofia wróciła do rodzinnego domu, ale była taka wymizerowana i zmieniona, że ojciec początkowo jej nie poznał… Zresztą mógł pomyśleć, że zobaczył ducha – Zosia pojawia się w domu dokładnie tego dnia, kiedy w skierniewickim kościele odbywała się msza za jej duszę, ponieważ rodzina była przekonana, że zginęła w powstaniu. Po kilku dniach odpoczynku nawiązała kontakty z kolegami z konspiracji i ponownie rozpoczęła działalność w propagandzie oraz kolportażu. Opiekowała się również rannymi byłymi powstańcami, których należało także ukrywać przed Niemcami. W podziemiu pracowała do momentu wkroczenia do Skierniewic armii sowieckiej, tj. do 17 stycznia 1945 r.
W marcu 1945 r. Zofia Kozicka wraz z Zofią Skrzypek (żoną Tadeusza Skrzypka „Kota” 1918–1944) pojechały do Warszawy i poszukiwały śladów, a przede wszystkim grobów swoich mężów, na szlakach walk powstańczych oddziałów. Karol Zwierzchowski wspominał:
Towarzyszyłem im wówczas. Przykre to były widoki. Niemcy z premedytacją zniszczyli stolicę. Gruzy, gruzy, gruzy… Ledwie przedeptane ścieżki zamiast ulic. Na Starówce ceglana pustynia, zwalona Kolumna Zygmunta.
Niestety kilkakrotne poszukiwania na Starówce i Żoliborzu nie dały rezultatu. Nie udało się odnaleźć grobów.
Zofia nie odnalazła śladów swojego męża, ale z jego matką – Franciszką – utrzymywała kontakt.
Zofia Kozicka w lutym 1947 r. ponownie wyszła za mąż, za majora inżyniera Józefa Sałkowskiego, z którym miała dwoje dzieci. Początkowo mieszkała w Mokrej Lewej, następnie przeprowadziła się do Warszawy na ul. Grójecką.
W 1964 r. ukończyła korespondencyjne studium pomaturalne i rozpoczęła pracę w Ośrodku Gospodarstwa Domowego Ligi Kobiet. W 1970 r. została Kierownikiem Działu Ogólnego w Zarządzie Głównym Ligi Kobiet, a cztery lata później, w związku z pogorszeniem się stanu zdrowia, musiała przejść na rentę inwalidzką. Za swoją walkę o niepodległą Polskę i działalność konspiracyjną została uhonorowana: Srebrnym Krzyżem Zasługi (1971 r.), Odznaką 1000-lecia Państwa Polskiego, Krzyżem Orderu Krzyża Niepodległości, Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem Partyzanckim, Medalem za Warszawę 1939–1945, Odznaką Pamiątkową Akcji „Burza” oraz Odznaką Weterana Walk o Niepodległość.
Zofia Sałkowska I voto Kozicka z d. Kowalczyk zmarła w Warszawie 1.08.2020 r. i została pochowana na Cmentarzu Służewieckim przy ul. Wałbrzyskiej. I chociaż nie dane im było wypełnić swojego zobowiązania, swojej umowy z dnia ślubu: „żyć razem, albo zginąć razem”, to Zofia do końca życia zachowała w pamięci swojego pierwszego męża, swojego Staszka.
Do końca przechowywała pamiątki po nim i jego stare fotografie. Dzięki temu pamięć o Stanisławie Koza-Kozickim mogła przetrwać dziesięciolecia.
Niniejszym bardzo dziękuję Wnuczkom Zofii Sałkowskiej za przekazanie materiałów, które umożliwiły mi szczegółowe opisanie historii tych wspaniałych polskich bohaterów.
Tekst zawiera fragmenty opracowania pt.:
Więcej informacji o opisanej osobie wraz ze spisem źródeł znajduję się w powyższym dokumencie.