Wróć do listy Biografii Skierniewiczan

Jestem dumny

Źródła bibliograficzne:

30 lipca 2026

Koza-Kozicki Stanisław

Życiorysy Stanisława Kozy-Kozickiego i jego żony Zofii z d. Kowalczyk są jakże charakterystyczne dla całego Pokolenia Kolumbów, czyli rodaków urodzonych już w wolnej Polsce po 1918 r. Najpierw przedwojenne beztroskie dzieciństwo, działalność harcerska i młodość. Potem po wybuchu II wojny światowej podziemna konspiracja w Szarych Szeregach i w Armii Krajowej. Wreszcie walka zbrojna ze znienawidzonym niemieckim okupantem o wolną i niepodległą Polskę w czasie powstania warszawskiego. W tym przypadku młodzi Polacy nie mieli żadnych wątpliwości – kładli na szali zwycięstwa swoje zdrowie i młode życie. Dla nas jest to o tyle istotne, że młodość i początek konspiracyjnej drogi tych bohaterów zostawiły swe ślady w Skierniewicach. To tutaj, w naszym mieście, rozkwitła także ich piękna młodzieńcza miłość, zwieńczona ślubem w warszawskim kościele na kilka dni przed 1 sierpnia 1944 r.

 

Staszek w Skierniewicach

Stanisław Koza-Kozicki był rówieśnikiem Polski niepodległej – urodził się 20 maja 1918 r. w Radomiu jako syn Albina Kozy (urzędnika kolejowego) oraz Franciszki z d. Małolepszej. Gdy Stanisław miał kilka lat, wraz z matką Franciszką i siostrą Zofią przeprowadził się do Skierniewic. To tutaj Staszek wychował się i spędził młodość. Co ciekawe, w skierniewickich księgach meldunkowych od 1931 r. figurują jako: Stanisław Koziński, Franciszka Kozińska (imiona rodziców: Aleksander i Maria) oraz Zofia Kozińska. Trudno orzec, co już wtedy skłoniło część rodziny do zmiany nazwiska. Ale ta forma pojawia się tylko w tych konkretnych dokumentach, dlatego w dalszej części artykułu będę stosował spopularyzowane formy: Koza, Kozicki i Koza-Kozicki. We trójkę zamieszkali przy ul. Gałeckiego 12 w mieszkaniu pod numerem 13, a następnie zameldowali się pod skierniewickim adresem przy ul. Lelewela 8 mieszkania 3.

W Skierniewicach Stanisław Koza był uczniem Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 1. W 1930 r. wstąpił do 12. Mazowieckiej Drużyny Harcerskiej im. Stanisława Staszica. Zresztą od wczesnych lat mocno zaangażował się w działalność harcerską: od 1935 r. był członkiem, a dwa lata później drużynowym 79. MDH im. Jana Kozietulskiego przy Gimnazjum i Liceum Kupieckim w Skierniewicach (dawniej Szkoła Handlowa, obecnie Zespół Szkół Zawodowych nr 3). Liceum ukończył w 1939 r. W tym samym roku otrzymał stopień podharcmistrza, został członkiem komendy Hufca Męskiego ZHP w Skierniewicach i wszedł do kadry instruktorskiej ZHP. W latach 30. XX w. brał udział w odbywających się sukcesywnie obozach-zlotach harcerskich w: Rudzie nad Rawką, Koszelówce nad Jeziorem Zdworskim, Spale, Pieczarnej k. Zaleszczyk. Z upływem miesięcy działalność Stanisława bardziej kierowała się na organizacje paramilitarne, w ramach ZHP wziął udział w obozie Przysposobienia Wojskowego w Rudzie nad Rawką (1937 r.), w Junackich Hufcach Pracy w Pomiechówku k. Modlina (1938 r.) oraz w obozie szybowcowym w Ustianowej (1938 r.).

Kiedy 1 września 1939 r. wojska niemieckie zaatakowały Polskę, Stanisław Koza miał ukończone 21 lat i przebywał na południu Polski w Węgierskiej Górce, likwidując wakacyjny obóz skierniewickiego hufca. Wobec działań wojennych powrócił do Skierniewic dopiero późną jesienią 1939 r., ale od razu nawiązał kontakty z kolegami harcerzami oraz włączył się w podziemną działalność konspiracyjną. Organizował drużynę harcerską i nasłuch zachodnich wiadomości Radia „Paris” i BBC Londyn. W dniu 11 listopada 1939 r. powstała w Skierniewicach Komenda Hufca Harcerzy i Harcerek, gdzie komendantem został druh Józef Ptaszyński ps. „Jerzy”, a Stanisław Koza używający wtedy pseudonimu „Radian” wszedł w skład komendy hufca. W lutym 1940 r. skierniewicka komenda została przemianowana na Komendę Hufca Szarych Szeregów Roju „Wilkołak”, a następnie na Komendę Szarych Szeregów Roju „Wilkołak”. W tej ostatniej organizacji Stanisław został członkiem komendy odpowiedzialnym za sprawy harcerskie. Brał czynny udział w organizowaniu kolportażu konspiracyjnej prasy oraz w akcjach małego sabotażu. „Radian” działał np. w miejscowym zespole redakcyjnym pisma „Tygodnik Polski”. W 1941 r. został oddelegowany do działalności podziemnej do Bytomia, gdzie w kopalni węgla zakładał konspiracyjną organizację. Działał również krótko w Łodzi, ale już z początkiem 1942 r. wrócił do Skierniewic. Jedną z bardziej spektakularnych akcji skierniewickich harcerzy było podłączenie się do ulicznego megafonu wiszącego na rynku w Skierniewicach:

Stanisław Koza-Kozicki wraz z Wacławem Cyniakiem i Aleksandrem Główką podłączyli się w dniu 15 sierpnia 1942 r. do przewodów zasilających megafon. Następnie Staszek odczytał przez mikrofon tekst przemówienia premiera rządu Rzeczypospolitej na emigracji Władysława Sikorskiego do narodu polskiego. Po odczytaniu przemówienia natychmiast zlikwidowano połączenie i rozproszono się w różnych kierunkach. Społeczeństwo skierniewickie przez dłuższy czas komentowało to wydarzenie, przekazując sobie o tym z ust do ust.

Podobną akcję, już bez udziału Kozickiego, przeprowadzono rok później, na początku listopada 1943 r. Wówczas harcerze Szarych Szeregów upiłowali hak, na którym wisiała „szczekaczka”, a sam megafon wynieśli i ukryli. Na skierniewickim rynku, zamiast niemieckiego megafonu, przylepiono tabliczkę z napisem:

„Postój bydła został przeniesiony na targowisko miejskie”.

Pierwszego sierpnia 1942 r. Stanisław Koza został komendantem Roju „Wilkołak”, ale jego działalność na tym stanowisku trwała tylko kilka miesięcy. Wiosną 1943 r. został zatrzymany w Skierniewicach przez żandarmów.

Tak szczegóły tego zdarzenia opisał Karol Zwierzchowski:

Zabrali mu dokumenty, ale nie zrewidowali. Ponieważ miał przy sobie pistolet, musiał uciekać. Niemcy, siedząc na bryczce, trzymali „Radiana” jadącego obok bryczki na rowerze, za rękę. W centrum miasta wyrwał się. Udało mu się zbiec. Ukrywał się u Antoniny Lewickiej na Ławkach. Zaopatrzony w lewe dokumenty wyjechał do Warszawy.

Należy jeszcze wspomnieć, że rodzina Kozy-Kozickiego również zaangażowała się w działalność podziemną. Ojciec Staszka – Albin Koza został w Częstochowie aresztowany przez Niemców i przetrzymywany jako zakładnik. W marcu 1944 r. (według innej wersji w marcu 1943 r.)

skazany za napady przez nieznanych sprawców na wachmistrza policji niemieckiej oraz wachmistrza formacji artylerii przeciwlotniczej w marcu 1944 r. w Częstochowie. Wyrok wykonano w miejscu przetrzymywania.

Niemcy rozstrzelali wówczas 20 polskich zakładników…

 

Staszek w Warszawie

W Warszawie Stanisław Koza-Kozicki zaangażował się w pracę Komendy Chorągwi Mazowieckiej Ul „Puszcza”. Równocześnie zmienił nazwisko na Kozicki, a pseudonim na „Howerla”. W stolicy pełnił funkcję komendanta Wydziału Grup Szturmowych Szarych Szeregów Chorągwi Mazowieckiej. Brał udział w akcjach bojowych przeprowadzanych wspólnie z GS-ami Chorągwi Warszawskiej, m.in. w operacji odbicia więźniów na stacji Celestynów (maj 1943 r.) oraz w akcji na niemiecką straż graniczną w Sieczychach (sierpień 1943 r.), a „w akcjach tych zasłynął z odwagi”.

Latem 1943 r. wszystko mogło się skończyć – „Howerla” został aresztowany w ulicznej łapance w Warszawie:

Przetrzymywany był w obozie na ul. Skaryszewskiej. Włączono go do transportu na roboty do Niemiec. Irena Gordon „Maria” dowiedziała się, kiedy, którym transportem i którędy będzie jechał. Po upewnieniu się, że transport przejedzie przez Łowicz, pojechała wraz z Zosią, przyszłą żoną „Howerli”, do „Okrzei” do Łowicza. Przyjechał tam również hm. „Szwed” komendant Chorągwi Mazowieckiej Szarych Szeregów. Zwrócono się do „Okrzei” o umożliwienie ucieczki „Howerli”. „Okrzeja” podjął się wykonania tego zadania; polecił dyżurnemu ruchu Ostrowskiemu zatrzymanie pociągu na stacji. W mundurze kolejowym podszedł do wagonu, w którym jechał „Howerla” i powiedział mu, by – gdy ruszy pociąg – kilkadziesiąt metrów za przejazdem, ale przed mostem kolejowym, wyskoczył. Akcja się udała,

a Kozicki mógł wrócić do Warszawy.

W latach 1943–44 Stanisław Koza-Kozicki ukończył kurs podchorążego piechoty w konspiracyjnej szkole „Agricoli”. Na początku lipca 1944 r.9 skończył kurs harcmistrzowski, uzyskując stopnień harcmistrza. W czasie niemieckiej okupacji uczęszczał też na tajne wykłady Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Tuż przed wybuchem powstania wziął ślub z pochodzącą ze Skierniewic Zofią Kowalczyk ps. „Imelda”.

 

Staszek i Zosia 

(...) W styczniu 1941 r. Zofia Kowalczyk wzięła udział w szkoleniu grupy w zakresie bojowym i małego sabotażu, który prowadzili Tadeusz Dudziński „Zawieja” i Stanisław Koza-Kozicki „Howerla”. To prawdopodobnie wtedy po raz pierwszy spotkała swojego przyszłego męża. Chociaż bardzo możliwe, że znała go już wcześniej, z działalności harcerskiej prowadzonej w Skierniewicach jeszcze przed wybuchem wojny. (...)

Kiedy do Warszawy zbliżał się front wschodni, ludzie słyszeli już dalekie pomruki sowieckiej artylerii, a żołnierze AK szykowali się do powstania zbrojnego, Staszek i Zosia postanowili wziąć ślub. Ich wielka miłość była silniejsza niż wojna, okupacja, niemieckie represje. Taki cichy i potajemny ślub odbył się 23 lipca 1944 r. w Warszawie, a według rodzinnych przekazów uroczystość odbyła się w kościele pw. św. Ducha przy ul. Szwoleżerów na Czerniakowie.

Podobno ojciec Zosi – Szymon – miał powiedzieć do Stanisława: „czemu ty chcesz uczynić z mojej córki wdowę?”. Zresztą według późniejszych przekazów, mimo ślubu z Zosią, Staszek nie planował na razie dzieci, ponieważ podziemna praca konspiracyjna i walka o wolną Polskę były dla niego wtedy najważniejsze. Zofia Kowalczyk zanotowała po latach:

23 VIII 1944 r. ja z Kozickim ps. „Howerla” podejmujemy ważką w skutkach decyzję i postanawiamy odważnie związać swe losy dozgonnym węzłem małżeńskim – nasze credo: żyć razem, albo zginąć razem.

 

Stanisław Koza-Kozicki (z lewej) i Zofia Kowalczykówna (z prawej), w środku siostra Zofii – Maria.

Zbiory rodzinne Zofii Sałkowskiej, primo voto Kozickiej, z d. Kowalczyk.

 

Staszek w powstaniu

Do powstania warszawskiego Stanisław Kozicki poszedł jako żołnierz harcerskiego batalionu AK „Zośka”. Został dowódcą I plutonu w 3. kompanii ppor. Władysława Cieplaka „Giewonta”, baon „Zośka” (dowódca por. Ryszard Białous „Jerzy”), brygada „Broda 53” (kpt. Jan Kajus Andrzejewski „Jan”), zgrupowanie „Radosław” (ppłk Jan Mazurkiewicz „Radosław”). Jak napisała Anna Borkiewicz-Celińska w monografii batalionu „Zośka”:

3 kompania składa się na razie z jednego plutonu, sformowanego z nowych Grup Szturmowych. Do kompanii tej zostaje dołączony zespół Komendy Chorągwi Mazowieckiej, którego dowódcą zostaje hm. pchor. Stanisław Kozicki „Howerla”. Zespół ten w obecnej nowej strukturze 3. kompanii będzie plutonem I, natomiast pluton nowych Grup Szturmowych – plutonem II.

Skład osobowy plutonu „Howerli” przedstawiał się następująco:

I pluton

  • dowódca pchor. Stanisław Kozicki „Howerla”
  • zastępca pchor. Józef Ptaszyński „Gazela”


1. drużyna

  • dowódca plut. pchor. Karol Kwapiński „Karol”
  • plut. pchor. Józef Nowocień „Konrad”
  • kpr. pchor. Henryk Dąbrowski „Alfred”
  • st. strz. Mieczysław Roszkowski „Czarny”
  • kpr. Ryszard Klimek „Nabiałek”
  • Stanisław Romanowski „Kajtek” „Kajtuś”
  • Jan Dembowski „Dąb”
  • Mieczysław Klimczyński „Miecz”
  • Jerzy Jankiewicz „Jastrząb”
  • Stanisław Rogoyski „Leszek”
  • Zdzisław Rutkowski „Huk”
  • Władysław Głębicki „Nowy”
  • Kpr. Władysław Wolanowski „Wolny”
  • NN „Kozak”


2. drużyna

  • dowódca Stanisław Kaliński „Klus”
  • Jerzy Wypych „Mnich”
  • Wacław Cyniak „Orlicz”
  • Stefan Borowy „Smoluch”
  • Stefan Skiba „Soszka”
  • NN „Franek”
  • NN „Czarny”
  • Józef Szewczyk „Ryś”

 

Stanisław Kozicki wraz z oddziałem przebył sierpniowy szlak bojowy batalionu, walcząc na Woli i na Starówce. Jedną z bardziej spektakularnych akcji plutonu „Howerli” (i całego batalionu „Zośka”) w czasie powstania warszawskiego był szturm na niemiecki obóz znajdujący się przy ul. Gęsiej, zwany Gęsiówką. Do 5 sierpnia Niemcy zajmowali jeszcze wschodnią, najbardziej rozbudowaną część obozu, skutecznie oddzielając polskie oddziały znajdujące się na Woli od powstańczego Starego Miasta. Tego dnia do ataku na obóz ruszyli żołnierze z batalionu „Zośka” prowadzeni przez zdobyczny czołg – powstańczą Panterę (niemiecki czołg Panzerkampfwagen V Panther). Za czołgiem do decydującego natarcia szli powstańcy z kompanii „Giewonta” (w tym Kozicki na czele swojego plutonu). Skrzydła akcji osłaniały plutony z innych kompanii „Zośki”.

Przejazd czołgu zmylił na wstępie Niemców z Gęsiówki. Początkowo myśleli, że właśnie nadciąga dla nich odsiecz. Kiedy rozpoznali polskie znaki na pancerzu Pantery, na skuteczne działanie było już za późno.

Czołg siłą rozpędu zniósł żelazną bramę, przejechał niską barykadę i wjechał na teren obozu, skutecznie ostrzeliwując niemieckie stanowiska, znajdujące się w murowanych wieżyczkach. Za Panterą na teren obozu wdarli się powstańcy i w bezpośrednim szturmie zajęli budynek niemieckiego dowództwa, z którego Niemcy w większości pouciekali na teren niedalekiego Pawiaka. W wyniku zwycięskiej akcji z rąk niemieckich uwolniono ponad 350 Żydów pochodzących z różnych krajów Europy. Tak moment wyzwolenia zapamiętała jedna z więźniarek Zofia Zamsztejn (Kamieniecka):

W pewnym momencie w oknie stanął jakiś żołnierz […]. To był Polak powstaniec. Kazał nam szybko biec we wskazanym kierunku. Zerwałyśmy się i wybiegłyśmy jak szalone. Przed nami biegły [setki] uwolnionych „pasiaków”. Butami robili wyłom w drutach kolczastych, którymi zakratowane były okna baraków. Brak tchu w piersiach od biegu i ze wzruszenia. To był niezapomniany, zupełnie książkowy moment. Byłyśmy wolne.

Część oswobodzonych Żydów spontanicznie dołączyła do powstańczych oddziałów. Ponadto Polacy zdobyli sporo broni i amunicji. W wyniku boju zginęło dwóch powstańców, a kilku zostało rannych. Po stronie niemieckiej zginęło ośmiu esesmanów.

W trakcie sierpniowych bitew na Woli i Starówce Stanisław Koza-Kozicki „Howerla” „dał się szybko poznać jako wartościowy, bojowy dowódca”.

W powstaniu był dwukrotnie ranny, ale nie opuścił zajmowanych pozycji. Na Starym Mieście walczył w obronie północnych rubieży dzielnicy, usytuowanych wzdłuż ul. Konwiktorskiej. Za odwagę na polu boju otrzymał Krzyż Walecznych (rozkaz z 14.08.1944 r.) i awans na stopień podporucznika czasu wojny (wniosek z 19.08.1944 r.).

Stanisław Koza-Kozicki „Howerla” pomimo niezagojonej do końca rany wziął też udział w ataku na Dworzec Gdański, w nocy z 21 na 22 sierpnia 1944 r., w działaniach prowadzonych od strony Starówki. Ruszył do natarcia, idąc na czele swojego plutonu. Obok niego swój oddział prowadził pchor. Stanisław Kujawski „Brzoza” również z kompanii „Giewonta”.

Oddziały „Zośki” poruszały się zachodnią częścią boiska „Polonii” i zabudowań stadionowych. W części wschodniej operował łączony oddział pod dowództwem kpt. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego „Motyla”. Jak trudna to była droga, wspominała Danuta Hibner „Nina” z oddziału „Motyla”:

Przy porannym świetle jesteśmy widoczni jak na dłoni i zaledwie próbujemy się ruszyć z miejsca, podnosi się wściekła kanonada z działek. Czołgamy się na brzuchach w stronę pozycji niemieckich, ale co chwila zastygamy przy ziemi. Huk, odpryski, gejzery mokrego gruntu wokół nas. Wreszcie jakiekolwiek posuwanie się naprzód, staje się niemożliwe. Jestem ogłuszona, obsypana ziemią.

Tylko nieliczne czołowe grupki zdołały posunąć się do wysokiego płotu odgradzającego stadion od przedpola fortu Traugutta. W tym miejscu do decydującego skoku próbował swoim przykładem zachęcić kolegów z oddziału Stanisław Koza-Kozicki „Howerla”. Ruszył z okrzykiem „chłopcy naprzód!”, ale natychmiast padł trafiony kulą bądź odłamkiem granatu. Nikt nie próbował iść jego wzorem, a natarcie w tym miejscu zamarło. Łączniczka Anna Szarzyńska-Rewska „Renata” wspominała później: „Okropną wiadomość przyniosła łączniczka „Hela”. Towarzyszyła ona „Howerli”. Na jej oczach raz został trafiony, ale jeszcze mógł iść. A potem po raz drugi, w głowę czy szyję – wtedy padł”.

Według oficjalnej wersji żołnierze z plutonu „Howerli” pomimo ostrzału wynieśli ciało swojego dowódcy i pochowali na podwórzu domu przy ul. Franciszkańskiej 12. Na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego w Powstańczych biogramach znajduje się fotografia opisana: „Pogrzeb Stanisława Kozickiego „Howerli” na podwórzu domu przy ul. Franciszkańskiej 12. W pierwszym rzędzie drugi od lewej (tyłem) Władysław Cieplak «Giewont»”21. Po wojnie szczątki Kozickiego ekshumowano i 24.04.1945 r. złożono w Kwaterze batalionu „Zośka” na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.

W jednej mogile (kwatera A-20, rząd 4, grób 14) ze Stanisławem Kozickim spoczywają: ppor. Tadeusz Ptaszyński „Gazela” (zastępca „Howerli” zginął 28.08.1944 r. na Starym Mieście) oraz ppor. Jerzy Wypych „Mnich” (również z plutonu Kozickiego, poległ tak jak on – na boisku „Polonii” 22.04.1944 r.).

Jednak tej wersji przeczą zapiski żony Kozickiego – Zofii, według której

Staszek pogrzebu nie miał, nie został z placu boju zabrany, a tam wjechali bandyci czołgami. Pogrzeb miał Józek Ptaszyński „Gazela” i tu jest pomyłka, i na tym pogrzebie był „Giewont”. Józek Ptaszyński zmarł w szpitalu na Starym Mieście.

Wtórował jej Karol Zwierzchowski „Szpilka” ze skierniewickiej konspiracji, który pisał o Koza-Kozickim: „Pomimo poszukiwań zwłok jego nie odnaleziono. Spoczywa gdzieś w bezimiennej mogile”.

Stanisław Kozicki został rozkazem Dowódcy AK nr 400 z 31 sierpnia 1944 r. pośmiertnie odznaczony Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari „za odznaczenie się w walkach Grupy «Północ» na Starym Mieście”24.

We wniosku podano uzasadnienie: „za postawę w natarciu (niezagojona rana), dzięki której udało się uratować znaczną część oddziału, w czasie tego natarcia poległ”25. Obecnie Stanisław Koza-Kozicki jest patronem Hufca ZHP Skierniewice.

 

Tekst zawiera fragmenty opracowania pt.:

ŻYĆ RAZEM ALBO ZGINĄĆ RAZEM STANISŁAW KOZA-KOZICKI PS. „HOWERLA” I ZOFIA KOWALCZYKÓWNA PS. „IMELDA” - Szymon Nowak

Więcej informacji o opisanej osobie wraz ze spisem źródeł znajduje się w powyższym dokumencie.

 

Informacje

Copyright 2022

Muzeum Historyczne Skierniewic

 

Projekt i wdrożenie: Przemysław Sarzyński