„Zośka cała i zawsze była harcerką” – to słowa przyjaciółki Zofii Zakrzewskiej, Danuty Maciejewskiej – uczestniczki Powstania Warszawskiego.
Kierowniczka Wydziału Organizacyjnego Komendy Pogotowia Harcerek, komendantka Hufca Harcerek Warszawa-Ochota, Zofia Zakrzewska w połowie lutego 1941 r. otrzymała z Komendy Głównej Pogotowia Harcerek zlecenie zorganizowania pracy harcerek na terenie Skierniewic. Wcześniej, od listopada 1939 r., organizowała m.in. sieć łączności na Wschód. Została łączniczką ZWZ-AK.
Do Skierniewic przeniosła się z mężem, który przyjmował w domu przy ul. Samotnej 4 „cichociemnych”. Gdy przyjechała z Warszawy, została mianowana na Komendantkę Hufca Harcerek w Skierniewicach, którą była w okresie od 1941 do 1943 r.
Zakrzewska otrzymała kontakt z Komendy Głównej Pogotowia Harcerek do profesor Woźniakowskiej – nauczycielki Szkoły Handlowej w Skierniewicach, komendantki Wojskowej Służby Kobiet. To od profesor Woźniakowskiej Zofia Zakrzewska otrzymała polecenie przygotowania i prowadzenia zajęć tajnego nauczania, którym kierowała do końca roku szkolnego 1942/1943.
Profesor Woźniakowska oraz profesor Barbara Bartecka przy okazji spotkań na tajnych kompletach skontaktowały Zofię Zakrzewską z Heleną Koterową. Przy współudziale dh. Rozalii Cyniak podjęły decyzję, że Zofia Zakrzewska pomoże im zorganizować kilka „piątek” młodych harcerek, a ich zajęcia będą prowadzone metodą zdobywania sprawności i częściowo będą miały charakter zabawy.
Później jednak owe zajęcia przekształciły się w szeroko rozumianą formę żeńskiego szkolenia przygotowującego do konspiracji, wojskowej służby pomocniczej, takiej jak: mały sabotaż, kolportaż prasy podziemnej, przenoszenie broni i amunicji, prowadzenie wywiadu, rozklejanie ulotek, pomoc sanitarna, a po Powstaniu Warszawskim pomoc powstańcom w drodze przez Skierniewice.
W czasie okupacji hitlerowskiej do 1941 r. dziewczęta w ramach konspiracyjnej organizacji harcerek pod kryptonimem „Związek Koniczyn”, później „Bądź Gotów”, prowadziły swoją pracę w dwóch kierunkach.
Pierwszym kierunkiem działalności skierniewickiej drużyny harcerek Szarych Szeregów był udział w kolportażu i redagowaniu prasy podziemnej oraz szkoleniu przeciwlotniczym – nasłuchu radiowym.
Drugi kierunek to szkolenie sanitarne młodych druhen, które prowadził wspólnie z Zofią Zakrzewską doktor Rajmund Styczyński – lekarz Komendy Obwodu Armii Krajowej w Skierniewicach. Zajęcia odbywały się w skierniewickim szpitalu. Tam dziewczęta przygotowywały zestawy opatrunkowe oraz zapoznawały się w praktyce z udzielaniem pierwszej pomocy medycznej, uzyskując w ten sposób różne sprawności harcerskie. Wszystko to działo się w konspiracji.
Harcerki były również zaangażowane w działalność współpracy z PCK i Radą Główną Opiekuńczą.
Ppor. Maria Adamczyk zd. Pluta (1928–2022), córka podoficera 26. Pułku Artylerii Lekkiej w Skierniewicach Wacława Pluty, do Szarych Szeregów należała od marca 1942 r. Działała w drużynie „Koniczyn”. Złożyła przysięgę konspiracyjną na biało-czerwony sztandar w obecności hm. Zofii Zakrzewskiej.
Przeszła szkolenia: sanitarne, kolportażu prasy konspiracyjnej, służby łączności oraz instruktorskie, przygotowujące do działalności po wojnie.
Brała udział, w ramach prac Rady Głównej Opiekuńczej, w dyżurach na dworcu kolejowym przy gotowaniu i rozdawaniu żywności. Praca ta była szczególnie intensywna w okresie Powstania Warszawskiego. „Maryla” zajmowała się rannymi powstańcami, pomagała w opiece nad ludnością cywilną wysiedloną z Warszawy.
Tak opisała swoje wspomnienia związane z działalnością harcerek w skierniewickim szpitalu:
„Wykonywałyśmy różne posługi od mycia basenów, cięcia płócien i prześcieradeł na bandaże, karmiłyśmy chorych zebraną wcześniej żywnością. Pod nadzorem pielęgniarek szpitalnych robiłam chorym różne opatrunki”.
W sierpniu 1944 r. wybuchło Powstanie Warszawskie. Przez Skierniewice przejeżdżały koleją liczne transporty mieszkańców Warszawy. Harcerki aktywniej włączyły się w pomoc rzeszom uciekinierów i wysiedleńców. Widząc gehennę transportów kierowanych głównie do Oświęcimia lub na roboty do Niemiec, skierniewickie harcerki niosły pomoc dzieciom i dorosłym. Współpracowały z komendantką Rady Głównej Opiekuńczej na stacji w Skierniewicach – Ireną Repp.
„Czas zaciera pamięć ludzką o osobach, którym dzisiaj należy oddać głęboki pokłon” – opowiadał dh. Kazimierz Figat, opisując Marię Plutównę:
„Maryla na skierniewickim dworcu pełniła funkcję łączniczki RGO. To ona wraz z kilkoma druhnami z drużyny «Koniczyn» podejmowały się różnych prac, głównie związanych z dostarczaniem żywności transportowanej przez Niemców ludności, dostarczaniem «lewych» dokumentów i wyszukiwaniem im kryjówek”.
Tekst zawiera fragmenty opracowania pt.:
SZARE SZEREGI: SKIERNIEWICKIE BOHATERKI Z LILIJKĄ - Robert Adamczyk
Więcej informacji o opisanej osobie wraz ze spisem źródeł znajduję się w powyższym dokumencie.