Młodość i pierwsze lata niepodległości Jan Tuszyński urodził się 3 lutego 1902 r. w Łęgu (Łągu) leżącym dokładnie pośrodku między Chojnicami a Starogardem Gdańskim. Miejscowość ta leżała wówczas w granicach zaboru pruskiego. Była to duża wieś borowiacka zamieszkana przez zwartą grupę etnograficzną mieszkańców północno-środkowej części Borów Tucholskich. Jan był najstarszym z trójki rodzeństwa (Jadwiga ur. w 1910 r. i Kazimierz ur. w 1912 r.). Jego rodzicami byli Maksymilian i Zofia z Ptaszyńskich.
Gdy chłopiec miał 10 lat, został wysłany przez rodziców na naukę do Śremu (Schrimm), byłego miasta królewskiego Korony Królestwa Polskiego, które w okresie zaborów również znalazło się pod panowaniem pruskim. Pomimo tego Śrem zachował w większości charakter polski. W 1905 r. Polacy stanowili w nim 2/3 ludności. Patriotycznie nastawieni mieszkańcy walczyli ochotniczo podczas Powstania Wielkopolskiego w bitwach pod Zbąszyniem, Rawiczem i Lesznem. […]
W trakcie I wojny światowej w Wielkopolsce zaczęto legalnie organizować drużyny skautowe, których w 1914 r. działało już około 40. Natomiast wewnątrz kręgów skautowych zaczęto tworzyć drużyny strzeleckie, które prowadziły potajemne szkolenia bojowe.
Do jednej z takich drużyn należał nastoletni Jan Tuszyński, który przyjął pseudonim „Abazym”. I tu pojawia się pierwsza tajemnica, ponieważ pochodzenie tego słowa – pseudonimu – jest całkowicie nieznane.
W trakcie Powstania Wielkopolskiego, trwającego od 27 grudnia 1918 do 16 lutego 1919 r., był szeregowym ochotnikiem. 21 stycznia 1919 r. wstąpił do tworzącego się 3. pułku artylerii polowej wielkopolskiej, przemianowanego w styczniu 1920 r. na 14. pułk artylerii polowej w Poznaniu. Służył jako kanonier w 6. baterii ochraniającej, między 10 marca a 27 lipca, granicę na froncie wielkopolskim w okolicach Nakła i Bydgoszczy. […]
14. pułk artylerii polowej został przerzucony na front wschodni w okolice Mińska, Bobrujska i Połocka, gdzie walczył od 1 sierpnia 1919 do 10 stycznia 1920 r. Kanonier Tuszyński służył następnie w batalionie zapasowym 14. pułku artylerii polowej (od 10 stycznia do 20 lutego 1920 r.), skąd został przeniesiony 20 lutego do 16. pułku artylerii polowej w Toruniu, by 6 marca zostać mianowany bombardierem. 16 maja pułk zmienił miejsce stacjonowania na Grudziądz, a Jan Tuszyński 20 lipca 1920 r. został odkomenderowany do szkoły podchorążych w Warszawie, którą ukończył 1 grudnia 1920 r. z 32. lokatą i stopniem podchorążego.
Jako kandydat na oficera zawodowego został skierowany 15 grudnia 1920 r. do 18. pułku piechoty stacjonującego tymczasowo w Koninie, by następnie przenieść się docelowo do Skierniewic. W 18. pułku piechoty służył w kompanii specjalistów jako młodszy oficer plutonu technicznego, co być może miało wpływ na jego dalsze losy. Dał się poznać dowódcy kompanii por. Józefowi Skowronowi jako żołnierz wielkiej ambicji i poczucia honoru.
„Posiada bystrość umysłu, wiele inicjatywy i dużo zdolności w praktycznym wykonywaniu projektów. Troszczy się o żołnierza i umiejętnie potrafi nim kierować. W służbie pilny i sumienny, poza służbą prowadzi się wzorowo.”
Wtórował mu dowódca 18. pułku piechoty ppłk Karol Przybil:
„Inteligentny dobrze wykształcony spokojny i pracowity młody oficer, mało doświadczenia, lecz dobre chęci. Będzie się nadawał na zawodowego oficera.”
25 marca 1921 r. te pozytywne opinie pozwoliły mu awansować na stopień podporucznika ze starszeństwem od 1 kwietnia 1921 r. […]
Poza bronią maszynową Jan Tuszyński poznał również inne karabiny i pistolety, w tym: Bergman, Colt, Dreyse, St. Etienne 07, Fiat Revelli, Hotchkiss 1900, Madsen, Parabellum, Lewis, Vickers oraz rumuński i włoski Maxim.
Następny awans, już na porucznika, otrzymał 1 grudnia 1922 r. […]
Skierniewice były wówczas rozrastającym się miastem garnizonowym. Wielu oficerów i żołnierzy związało później swoje losy z naszym miastem i tu zakładało rodziny.
Por. Jan Tuszyński, być może na jednym z rautów, poznał 19-letnią Annę Marię, córkę Stanisława Wyrzutowicza – skierniewickiego kupca i właściciela dwóch kamienic, a także członka Rady Nadzorczej Banku Spółdzielczego.
Bardzo patriotyczna rodzina zgodziła się na zamążpójście swojej córki za oficera Wojska Polskiego, choć nie obyło się bez obowiązujących w wojsku procedur. Oficer musiał najpierw wystąpić do Oficerskiej Komisji Małżeńskiej, która badała pochodzenie, moralność oraz zamożność narzeczonej. Odpowiednie orzeczenie, sporządzone na podstawie wywiadu sąsiedzkiego oraz informacji z magistratu, zostało podpisane 6 lipca 1926 r. przez przewodniczącego komisji mjr. Kantorka oraz członków – kpt. Mieleckiego i kpt. Stefańskiego.
[…] Ślub odbył się 19 października 1926 r. w skierniewickiej parafii wojskowej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Na ślubnym kobiercu stanęli dwudziestoczteroletni porucznik Jan Tuszyński i dziewiętnastoletnia Anna Maria Wyrzutowicz, córka Stanisława i Jadwigi z Jankowskich. Ze związku tego urodziło się dwoje dzieci: Maria Anna (1928 r., Żytyń) oraz Stanisław Jan (1934 r., Warszawa). Tuż po ślubie, od jesieni 1926 r., Jan Tuszyński zaczął zmagać się z przewlekłym wysiękowym zapaleniem prawego stawu kolanowego. Przebywał w szpitalu w drugiej połowie października 1926 r., po czym otrzymał sześciomiesięczne zwolnienie z marszów i zalecenie pełnienia służby kancelaryjnej. 8 lutego 1927 r. komisja lekarska skierowała go na leczenie do Ciechocinka lub Inowrocławia.
[…] Po przesłuchaniach sąd nie znalazł winy oskarżonego. Wobec zmieniających się kilkukrotnie zeznań świadków narodowości żydowskiej, które miały na celu zdyskredytowanie oficera Wojska Polskiego, por. Jan Tuszyński został uniewinniony od wszystkich stawianych mu zarzutów.
Ciągłość dokumentów wojskowych Jana Tuszyńskiego urywa się około 1929 r. Niestety, kwerendy w Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie nie przyniosły rezultatów. Co działo się z nim w tamtym czasie?
Akta USC stwierdzają, że jego córka urodziła się w 1928 r. w Żytyniu koło Równego (Ukraina). Czy był razem ze swoją żoną może na jakiejś placówce?
Następną informację odnajdujemy w odpisie aktu zawarcia małżeństwa datowanym (odpis) na 21 stycznia 1931 r. oraz we wniosku do Komitetu Krzyża i Medalu Niepodległości z 20 czerwca 1933 r., z których dowiadujemy się, że przebywał wówczas w 59. pułku piechoty w Inowrocławiu.
Niestety nie są to dokumenty wojskowe sensu stricto, a jedynie dokumenty luźne, dołożone do jego teczki w okresie późniejszym. Syn Tuszyńskich urodził się w Warszawie w 1934 r. Wydaje się oczywiste, że małżonkowie w tamtym czasie mieszkali razem.
Następny nieoznaczony dokument wskazuje, że Jan Tuszyński służył znów w macierzystym 18. pułku piechoty i był kapitanem ze starszeństwem od 1 stycznia 1936 r.
W archiwaliach CAW przebieg ciągłości służby kończy się na przełomie 1929/1930 r. Czy dlatego, że jego późniejsze akta zostały przejęte przez tzw. „dwójkę”, czyli Oddział II Sztabu Głównego zajmujący się wywiadem?
Następny ślad pojawia się bowiem zupełnie nieoczekiwanie i związany jest z niemiecką maszyną szyfrującą Enigma.
Jesienią 1932 r. młody polski matematyk, 27-letni Marian Rejewski, otrzymał materiały wywiadowcze dotyczące maszyny szyfrującej Enigma wraz z zadaniem samodzielnej pracy nad złamaniem jej szyfru. Pracując najpierw samotnie i stosując pionierską metodę, odtworzył wewnętrzną konstrukcję urządzenia, co pozwoliło mu na pierwsze odczyty. Po tym sukcesie dołączyli do niego następni matematycy: Różycki i Zygalski. Wspólnie opracowali skuteczne metody łamania szyfrów wciąż ulepszanej przez Niemców Enigmy oraz skonstruowali urządzenia pomocne w ataku na jej szyfr: cyklometr (1934), tzw. bombę Rejewskiego (1938), perforowane „płachty Zygalskiego” i tzw. zegar Różyckiego.
Pod koniec lat trzydziestych Biuro Szyfrów zostało przeniesione ze Sztabu Głównego mieszczącego się w Pałacu Saskim do znajdującego się w miejscowości Pyry w Lasach Kabackich koło Warszawy nowo wybudowanego tajnego ośrodka o kryptonimie „Wicher”. Właśnie wtedy do zespołu dekryptażowego dokooptowano czterech oficerów, którzy uczestniczyli w dalszych pracach nad Enigmą. Byli to: rtm. Stefan Żukotyński, kpt. Kazimierz Hellebrand, kpt. Aleksander Czwartacki i… kpt. Jan Tuszyński!
Czy byli zespołem technicznym pomagającym matematykom? Czy mieli się zapoznać tylko z wynikami prac i przenieść zdobyte doświadczenie do swoich jednostek macierzystych? Czy pozostali z zespołem do wybuchu wojny? Tego niestety nie wiadomo.
Jeśliby przyjąć założenie, że kpt. Tuszyński został oddelegowany do Warszawy, a następnie wrócił ze zdobytą wiedzą do 18. pułku piechoty, to jego dalsze losy mogłyby się potoczyć następująco, choć jest to mało prawdopodobne. […] Pozostaje domniemanie, że kpt. Jan Tuszyński ewakuowany został do Francji razem z „Enigmą”. Jeśli tak rzeczywiście było, to wielce prawdopodobne jest, że cała historia wyglądała następująco…
Pod koniec lipca 1939 r. polski wywiad, świadom zbliżającej się wojny, zdecydował się na poinformowanie o swoich odkryciach sojuszników – Francuzów i Brytyjczyków. Przekazano im metody i wiedzę dotyczącą łamania niemieckich szyfrów oraz dwie kopie Enigmy i komplet urządzeń wspomagających dekryptaż. […] Na wieść o ataku sowieckiej Rosji na Polskę zespół Enigmy otrzymał rozkaz dalszej ewakuacji do Rumunii. Po przekroczeniu granicy w Kutach 17 września kryptolodzy cywilni zostali przez Rumunów oddzieleni od przedstawicieli wojska.
W tym miejscu najprawdopodobniej drogi zespołu Enigmy i kpt. Tuszyńskiego się rozeszły. Rejewski z Zygalskim i Różyckim wyruszyli 22 września 1939 r. przez Jugosławię i Włochy do Francji, do której dotarli 25 września. Natomiast Jan Tuszyński trafił najprawdopodobniej do obozu internowania, skąd następnie – jak prawie wszyscy internowani – uciekł i przedostał się do Francji. Już jako oficer piechoty otrzymał przydział do tworzącej się I Dywizji Grenadierów. […]
Polska 1. Dywizja, nazwana następnie Dywizją Grenadierów, powstała formalnie we Francji 13 listopada 1939 r., choć jej rodowód jest wcześniejszy.
Wiosną 1939 r. Polonia francuska zdecydowała o stworzeniu, na wypadek wojny, polskiej dywizji. Powstała jednostka bojowa składała się z żołnierzy, którzy ewakuowali się do Francji po przegranej wojnie obronnej w 1939 r., oraz emigrantów polskich z Francji, Belgii i Holandii. Polscy oficerowie, podoficerowie i szeregowcy stanowili około 20% stanu osobowego dywizji. Pozostałe 80% tworzyła Polonia francuska, która przekonała się, że polscy dowódcy są fachowcami, a dowódcy przekonali się, że rodacy z Zachodu – pomimo różnic w mentalności i języku – są wartościowymi żołnierzami. Utworzone zostały trzy pułki piechoty: pułk piechoty z dowódcą ppłk. Łowczowskim, pułk piechoty z ppłk. Włodarskim, pułk piechoty z ppłk. Cieszkowskim.
W styczniu 1940 r. dywizja została zasilona przez dużą grupę oficerów i podoficerów przybyłych z Rumunii. Zostali zakwaterowani w Coëtquidan w Bretanii na zachodnim wybrzeżu. Warunki materialne były złe. Kilka murowanych budynków i drewniane, zawilgocone baraki żołnierze naprawiali we własnym zakresie, łatając dachy, wstawiając szyby, uszczelniając ściany i instalując ogrzewanie. Zima 1940 r. była wyjątkowo mroźna jak na Francję – temperatura spadała do -15°C. Kadra oficerska i podoficerska przybyła z Polski była wyszkolona, natomiast szkolenie szeregowych wymagało dużego nakładu pracy. Uczyli się jednak szybko i po zapoznaniu się z techniką francuskiego sprzętu bojowego byli gotowi. Wiosną, między 16 a 18 kwietnia, przegrupowano ich do Lotaryngii, niedaleko Nancy. [...]
Dywizja Grenadierów weszła do walki w rejonie Saary, będącej częścią Linii Maginota. 1. pułk wraz z kpt. Tuszyńskim miał zorganizować obronę Wittersbourga do rzeki Saary, stacjonując w Vibersviller. W oddziałach żołnierze rwali się do walki. Chcieli pokazać Francuzom swoją odwagę i wyszkolenie. Francuzi, którzy do niedawna byli pewnymi siebie nauczycielami, wstydliwie znosili porażkę w obronie Belgii. [...]
W nocy z 14 na 15 czerwca pułki wchodzące w skład dywizji przegrupowały się. Pierwszy batalion 1. pułku pod dowództwem mjr. Szczerbo-Rawicza obsadził miejscowość Vittersbourg. Wchodząca w jego skład 2. kompania kpt. Tuszyńskiego miała za zadanie bronić lasu na południe od miasta i to na nią skierowało się główne natarcie niemieckie.
Polska piechota po raz pierwszy w ogniu przeżyła swój kryzys, ale las utrzymała. Karabiny maszynowe i artyleria skutecznie powstrzymały niemiecki atak. Niestety, w trakcie potężnej nawały artyleryjskiej śmiertelnie ranny został dowódca – kpt. Jan Tuszyński. Zginęli również dowódca 1. kompanii kpt. Gacek i dowódca 3. kompanii kpt. Mucha.
Tak opisał te chwile naoczny świadek, por. I batalionu 1. Pułku Grenadierów Ludwik Witkowski:
„Bezpośrednio ogień artylerii nieprzyjaciela przenosi się na nasz odcinek i na własnej skórze zaczynamy odczuwać, jak dokładnie mają Niemcy rozpoznaną naszą pozycję. Skoncentrowanie ognia jest tak wielkie, że dookoła nas powstaje piekło ziejące wyjącymi odłamkami pocisków i ciągłymi wybuchami. W przerwach słychać jęki tych, którzy nie mieli szczęścia, bo w tych warunkach tylko szczęście mogło żołnierza uratować… Przedpole czyste. Niemcy zostawiwszy masy trupów, cofnęli się w lasy, lecz walka na skrzydłach trwa, słychać, jak pułk nasz się broni i odpiera jedno natarcie po drugim. Korzystając z chwilowej ciszy, uzupełniamy obsługi broni maszynowej, rannych odciągamy do tyłu w lasy. Widzę, jak niosą dowódcę kompanii kpt. Tuszyńskiego, serdecznego kolegę. Dostał odłamkiem w podbrzusze, cały siny z upływu krwi, lecz przytomny: »Nie dajcie się – mówi – pamiętajcie, że nie wolno nam oddać tych stanowisk, taki jest rozkaz. Julek za mnie dowodzi kompanią«. To były ostatnie jego słowa. W godzinę później skonał. Wieść o śmierci dowódcy szybko rozeszła się po kompanii, a że chłopcy bardzo go kochali za dobre serce i kryształowy charakter, więc ból był straszny. Ból zamienił się po chwili w straszną chęć zemsty, bo kiedy w godzinach popołudniowych wyruszyło szóste już chyba natarcie niemieckie na odcinek naszego batalionu i podsunęło się wyjątkowo blisko naszych stanowisk, satysfakcją było patrzeć, jak kompania wyszła do przeciwnatarcia. Jak huragan ruszyli chłopcy z okrzykiem: »Hura! Bij szwabów!«… Polacy wytrwali – bo taki był rozkaz, powtórzony przez konającego dowódcę. Rozkaz wykonano.”
Polska I Dywizja Grenadierów walczyła w odosobnieniu na polach Lotaryngii, którą władał niegdyś polski król Stanisław Leszczyński. Region pamiętał Polaków i odnosił się do nich z sympatią, czego autor doświadczył osobiście podczas podróży do Nantes w 2024 r.
22 czerwca 1940 r. francuski generał Condé podpisał kapitulację rejonu lotaryńskiego. Polscy grenadierzy, w przeciwieństwie do jednostek francuskich, nie skapitulowali i walczyli do ostatniej chwili. Straty osobowe 1. Pułku Grenadierów wyniosły 45%, natomiast 2. Pułku niemal 80%.
Otoczona przez Niemców dywizja ukryła swoje archiwa oraz sztandar 1. Pułku, zakopując je w ziemi. Wielokrotne powojenne próby odnalezienia sztandaru w miejscu ostatnich walk zakończyły się niepowodzeniem. Sztandar 2. Pułku został wyniesiony z pola bitwy przez żołnierzy i obecnie znajduje się w Instytucie Polskim i Muzeum im. gen. Władysława Sikorskiego w Londynie.
Ocalałe grupy żołnierzy przedarły się przez niemieckie linie w kierunku południowym – do Szwajcarii i Marsylii – aby po długiej drodze zasilić Polskie Siły Zbrojne w Wielkiej Brytanii. W czerwcu 1944 r. powrócili na kontynent, by znów bić się z Niemcami, tym razem skutecznie.
Kapitan Jan Tuszyński (numer wojskowy AP 4527), odznaczony pośmiertnie Orderem Wojennym Virtuti Militari V klasy oraz francuskim Krzyżem Wojennym Croix de Guerre z gwiazdami, spoczął początkowo na jednym z cmentarzy wojennych w okolicach Lunéville (departament Meurthe-et-Moselle).
Według informacji zamieszczonych na stronie poświęconej polskim grobom wojennym, jego szczątki zostały w 1954 r. ekshumowane i przeniesione na Polski Cmentarz Wojskowy w Auberive (Marna), gdzie miał spoczywać w grobie nr 178 polskiej kwatery przylegającej do francuskiej nekropolii narodowej Le Bois du Puits. Obok siebie spoczywają tam żołnierze francuscy i niemieccy polegli podczas I wojny światowej.
Polska kwatera kryje szczątki 385 żołnierzy:
129 bajończyków poległych podczas I wojny światowej w Szampanii, 256 żołnierzy poległych na północno-wschodnim froncie Francji podczas II wojny światowej. W centrum polskiego cmentarza od 1954 r. stoi Pomnik Polskich Weteranów Dwóch Wojen Światowych z napisem:
„Bohaterom Armii Polskiej (uformowanej we Francji), którzy polegli na polach bitewnych za Francję i Polskę”.
W 1991 r. pomnik został odnowiony przez Federację Polskich Weteranów we Francji. Cmentarz w Bois du Puits jest jedyną polską nekropolią wojskową na froncie zachodnim.
W maju 2025 r. uzyskano informację z Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Miejsc Pamięci, że podczas prac nad tabliczkami nagrobnymi prowadzonych w 2017 r. zauważono rozbieżności dotyczące miejsca pochówku Jana Tuszyńskiego. Choć archiwalne spisy wskazywały jego pochówek w Auberive, nazwisko nie figurowało w wykazach francuskiego Krajowego Biura ds. Weteranów i Ofiar Wojny (ONaCVG).
Według wyjaśnień tej instytucji, w maju 1960 r. prochy Jana Tuszyńskiego miały zostać przekazane rodzinie. Nie zachował się jednak żaden dokument potwierdzający ten fakt. Co więcej, z dostępnych źródeł wynika, że w grobie nr 178, gdzie od października 1954 r. miał spoczywać Jan Tuszyński, w czerwcu 1955 r. pochowano innego polskiego żołnierza – Pawła Słoniewskiego.
Fakt sprowadzenia urny z prochami do Polski w 1960 r. potwierdziła synowa Jana Tuszyńskiego, Renata Benkowska-Tuszyńska z Gdyni.
Na tym mogłaby zakończyć się historia kapitana Jana Tuszyńskiego, gdyby nie zastanawiający fakt, że 28 grudnia 1957 r. ktoś przeglądał jego dokumenty znajdujące się w Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie. Ślady wskazują, że sporządzono wówczas notatkę do celów służbowych. Nie wiadomo jednak, czego dotyczyła. Rodzi się pytanie: dlaczego interesowano się jego aktami siedemnaście lat po jego śmierci? Czy – podobnie jak pozostali polscy kryptolodzy – pozostawał obiektem zainteresowania służb specjalnych?
Żona kpt. Jana Tuszyńskiego Anna Maria z d. Wyrzutowicz pochowała prochy męża i ufundowała tablicę pamiątkową na grobie swoich rodziców na cmentarzu św. Józefa przy ul. Kozietulskiego w Skierniewicach, mimo że sama mieszkała w Sopocie, gdzie zmarła 4 stycznia 1996 r.Na tablicy widnieje napis, że jej mąż był majorem. Czyżby pomyłka? Czy otrzymał awans pośmiertnie? Raczej nie. [...]
Poszukiwania akt osobowych kpt. Jana Tuszyńskiego z okresu francuskiego nie przyniosły dotychczas rezultatów. Nie figuruje on w obszernych zasobach archiwalnych polskich żołnierzy wojsk lądowych, lotnictwa i marynarki wojennej przechowywanych w Northolt, w sekcji polskiej Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii. Nie był bowiem żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie podporządkowanych dowództwu brytyjskiemu. Nie odnaleziono również żadnych materiałów w Instytucie gen. Sikorskiego w Londynie.
Dokumentacja I Dywizji Grenadierów została – zgodnie z rozkazem dowódcy – zakopana 21 czerwca 1940 r. Powojenne poszukiwania prowadzone w 1945 r. nie przyniosły rezultatów, a odnaleziona część dokumentów została zniszczona przez wilgoć. Mimo to wspomnienia dowódców i żołnierzy, spisane jeszcze w czasie wojny, pozwalają odtworzyć historię Dywizji Grenadierów oraz jej ostatnich dni. [...]
Tekst zawiera fragmenty opracowania pt.:
Więcej informacji o opisanej osobie wraz ze spisem źródeł znajduje się w powyższym dokumencie.