Wróć do listy Biografii Skierniewiczan

Jestem dumny

Źródła bibliograficzne:

10 sierpnia 2026

Nowak Julian

Julian Nowak urodził się 3 sierpnia 1906 r. w Woli Makowskiej (wówczas gmina Skierniewka, powiat Skierniewice), gdzie jego rodzice — Ignacy Nowak i Marianna z d. Kuziemska, prowadzili kilkuhektarowe gospodarstwo rolne.

Ignacy i Marianna wzięli ślub w 1894 r., ich dzieci to: Jan, Julianna (zmarła, mając niespełna rok), Helena, Anna (zmarła w wieku 17 lat), Julian, Wiktoria (zmarła w wieku 3 lat), Julianna i Józef.

Julian przeżył szczęśliwie I wojnę światową, choć później opowiadał, jak stacjonujący niemiecki żołnierz dla zabawy przykładał mu rewolwer do głowy. Żart musiał być przedni — śmiali się z niego wszyscy: i niemieccy żołnierze, i kilkuletni Julek. Kilka lat później zagony bolszewickie nie dotarły na Zachodnie Mazowsze, gdzie była rodzinna wieś Nowaków, ale na front poszedł najstarszy z braci, 24-letni Jan i walcząc w obsłudze ckm-ów, zginął w 1920 r. gdzieś na dalekich Kresach.

Julian skończył szkołę powszechną. Według jednej wersji były to cztery lata szkoły elementarnej, według innej siedem klas szkoły powszechnej. Na dalsze kształcenie nie starczyło już pieniędzy, a pewnie i czasu, bowiem Julian jako najstarszy z braci musiał zająć się pracą na roli w gospodarstwie swoich rodziców. Jesienią 1927 r. został powołany do odbycia obowiązkowej służby wojskowej. Służył jako telefonista w plutonie łączności w 78. pp stacjonującym w Baranowiczach (październik 1927 r.–marzec 1928 r.).

Trzeciego lutego 1932 r. Julian Nowak wziął ślub z Michaliną Starzec, panną ze Stachlewa, urodzoną 27 kwietnia 1909 r. Jeszcze tego samego roku w grudniu, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, młodym małżonkom urodziła się córka, której dano na imię Marianna. W tym samym czasie zamieszkali w Woli Makowskiej i Julian przejął po rodzicach prowadzenie gospodarstwa.

Pomimo tych obowiązków znajdował wówczas czas na działalność społeczną i kulturalną, o czym wspominał później w życiorysie: „Społeczeństwo miejscowe darzyło mnie zaufaniem, do każdej powstającej organizacji bywałem powoływany na członka zarządu i najwięcej pełniłem funkcje sekretarza w OSP i w Kółku Rolniczym. Z ramienia OSP jako sekretarz prowadziłem bibliotekę i propagowałem czytelnictwo, co miało b. duży wpływ na oświatę i pogłębianie wiadomości o swojej ojczyźnie i świecie. W roku 1935 założyliśmy koło SL, które działało do wybuchu wojny”1. Niestety, wkrótce nadeszły ciężkie czasy dla rodziny Nowaków. Najpierw, w marcu 1937 r., zmarł ojciec Juliana — Ignacy. Potem, Julianowi i Michalinie urodziła się córka Zofia (ur. 4 lipca 1937 r.), ale zmarła cztery miesiące później, pod koniec października. Podobnie kolejne dziecko Barbara — urodzona 30 listopada 1938 r., zmarła miesiąc później w Wigilię Bożego Narodzenia.

Tymczasem nad Polską również zaczęły zbierać się czarne chmury. Od marca 1939 r. Hitler i niemiecka III Rzesza już nie kryły się ze swoimi zapędami do władania całą Europą. Kwestią czasu pozostawało tylko, w którą stronę po wchłonięciu Czechosłowacji skierują swoją agresję. Wrześniowe losy Juliana Nowaka nie są dokładnie znane. Dziadek nie chciał opowiadać o wojnie, a w zachowanych dokumentach wszystko zapisane jest bardzo ogólnie. Wiadomo jest tylko, że 10 lipca 1939 r. został zmobilizowany jako rezerwista i wcielony do stacjonującego w Skierniewicach 18. pułku piechoty (dowódca ppłk. dypl. Adam Majewski). Pewne jest również to, że 9 września 1939 r. dostał się do niemieckiej niewoli. Najprawdopodobniej wraz z całym pułkiem w lipcu został skierowany transportem kolejowym na zachodnie rubieże Polski, gdzie 18. pp (26. DP w składzie Armii „Poznań”) obsadził rejon Kcyni. Po wybuchu wojny szlak bojowy pułku naznaczony walkami z wojskiem niemieckim i niemieckimi dywersantami wiódł przez miejscowości: Kcynia–Nakło–Szubin–Łabiszyn–Inowrocław. Dziewiątego września w rejonie Sułkowa niemieckie czołgi zaatakowały tyły dywizji, a jednocześnie na 18. pułk spadł atak niemieckiego lotnictwa. Czy to wtedy Julian Nowak mógł dostać się do niewoli? Istnieje jednak możliwość, że pozostał w skierniewickich koszarach do wybuchu wojny i wyszedł z miasta 5 września wraz z I batalionem 145. rez. pp (mógł wtedy wpaść w niemieckie ręce podczas obrony mostów na Wiśle usytuowanych na południe od Warszawy). Mogło się też zdarzyć, że wymaszerował ze Skierniewic 6 września w ramach Oddziału Zbierającego Nadwyżki (OZN) 18. pułku i po walkach w rejonie Tarczyna dostał się do niewoli.

Tak czy inaczej, od 9 września 1939 r. Julian Nowak figuruje już jako niemiecki jeniec wojenny. Jako taki został wywieziony w głąb III Rzeszy i osadzony w miejscowości Lukenwalde (Brandenburgia, niedaleko Berlina) w Stalagu III A. Jego numerem obozowym był: 9998. W obozie pozostawał do maja 1940 roku. Później został przekwalifikowany z jeńca wojennego na robotnika przymusowego i rozpoczął pracę w gospodarstwie niemieckiego bauera. To w okresie życia obozowego lub pracy przymusowej Julian zaprzyjaźnił się z Piotrem Branickim. Ta znajomość przetrwała dekady — jeszcze w latach 80. przyjaciele pisywali do siebie systematycznie i odwiedzali się nawzajem. Piotr Branicki kreślił w korespondencji do Juliana słowa:

„dziękujmy Bogu całym sercem za to, że kości nasze nie pozostały na ziemiach niemieckich. Ja co dzień dziękuję Opatrzności Bożej, że będę spoczywał na rodzinnej ziemi”2. I w innym liście: „teraz naszła późna jesień, która przypomina nam, że nasza wiosna i lato przeszło i dziś żyjemy już w późnej jesieni i strach zimy, bo dla słabych ludzi to jest lato lepsze od zimy. Ale Wola Boża — jak śmierci Pan Bóg nie ześle, to zimę przeżyjemy. Drogi Kolego, ja co dzień myślę o Tobie i proszę Boga żebyśmy jeszcze trochę pożyli i mogli się ustnie wyrozmawiać, bo Ciebie i śp. Wasiaka na ziemiach niemieckich uważałem za wiecznych i prawdziwych obywateli naszej ojczyzny”.

Kiedy Julian ciężko pracował w niemieckiej niewoli, jego żona urodziła syna. Ryszard Nowak przyszedł na świat 29 lutego 1940 r., ale w dokumentach często widnieje data 28 lutego lub 1 marca. Od urodzenia był bardzo słaby i chorowity. Do tego stopnia, że rodzina truchlała o jego życie i chciała jak najprędzej ochrzcić dziecko w kościele Świętego Wojciecha w Makowie. Niestety marcowa podróż w zimowej scenerii o mało nie zakończyła się katastrofą. W czasie podróży konie się znarowiły i wywróciły sanie. Malec wypadł z rąk rodzicielki i zanurkował w śnieżnej zaspie. Szybko go znaleziono i dowieziono na chrzest, a to ówczesne „morsowanie” wygnało z niego wszelkie choroby i do dziś cieszy się wyjątkowym zdrowiem.

Pozostająca na gospodarce Michalina, z dwojgiem małych dzieci, sprawdziła wszystkie sposobności, aby ściągnąć do domu męża z Niemiec. Nadspodziewanie się to udało — Michalina opłaciła człowieka z Woli Makowskiej (pozbywając się zapewne wszystkich oszczędności), aby ten zastąpił Juliana w pracy przymusowej w Rzeszy. Niemieccy urzędnicy zgodzili się (pewnie też za sowitą opłatą) na tę podmianę i w 1941 r. Julian Nowak wrócił do domu. Do końca wojny zajmował się rodziną i pracował w gospodarstwie. Najprawdopodobniej w 1941 lub 1942 r. na świat przyszedł Jan (lub Janusz), ale zmarł zaraz po urodzeniu. Jego mająca wtedy 9 lat siostra Marianna zapamiętała, że ciało maluszka zawinięto w prześcieradło...

Po zakończeniu wojny Julian znowu wrócił do pracy na rzecz lokalnego społeczeństwa. Sprawował w Woli Makowskiej funkcję sołtysa (do 1952 r.), w 1947 r. był jednym ze współzałożycieli koła ZSL, w którym pełnił obowiązki sekretarza, a w gromadzkim Prezydium Gminnej Rady Narodowej (PGRN) jako radny przepracował trzy kadencje. Był członkiem i przewodniczącym Rady Spółdzielczej w Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Makowie. Należy podkreślić, że w ww. organizacjach pracował pro publico bono. Jak napisał w życiorysie, w strukturach tych udzielał się „honorowo, nie dla zysku”, ale zaraz niżej podsumował cierpko tę działalność: „Za wyżej wymienioną pracę oraz cały szereg innych zostałem potraktowany przez Władzę Ludową przysłowiem angielskim «Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść»...

Julian nie chciał opowiadać wnukom o wojnie, o walkach we wrześniu 1939 r. Jeśli już o czymś wspomniał, to mówił o obozie i pracy przymusowej w Niemczech. Mimo panującej kłamliwej propagandy PRL, przekazywał za to prawdę o mordzie Katyńskim oraz wyborach do sejmu z roku 1947.

Nadszedł czas, że wiek nie pozwalał już na ciężką pracę na roli, a syn i zięć nie chcieli przejąć gospodarstwa, i Julian w zamian za dożywotnią emeryturę przekazał ziemię państwu. W tym samym roku (1979) zmarła Michalina, a Julian przeżył małżonkę o 11 lat — odszedł 4 maja 1990 r. i został pochowany na cmentarzu w Makowie. Pozostawił po sobie siedmioro wnucząt i jedenaścioro prawnucząt.

Julian Nowak został uhonorowany medalem „Za udział w wojnie obronnej 1939”, odznaczeniem za szerzenie oświaty i kultury, odznaczeniem 10-lecia spółdzielczości wiejskiej oraz odznaczeniami OSP. Miał ładny charakter pisma, potrafił pięknie kaligrafować litery — jego rękopisy można jeszcze znaleźć w starych kronikach OSP Wola Makowska oraz na obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej znajdującym się w kaplicy przy Kościele Św. Wojciecha w Makowie.

Jego życie pięknie podsumowała wnuczka — Agnieszka Milczarek z d. Nowak:

„Dziadek do śmierci cenił sobie wolność, przywiązanie do ziemi, zdobywanie wiedzy. Pamiętam, jak mówił, że ziemia to bogactwo i miejsce na świecie. Miałam to miejsce właśnie tam i tam pozostał mój rodzinny dom i tata na tej ojcowiźnie...”.

 

Tekst zawiera fragmenty opracowania pt.:

ZWYCZAJNI ŻOŁNIERZE WRZEŚNIA’39 — JULIAN NOWAK, FRANCISZEK PABIJANEK - Szymon Nowak

 

Więcej informacji o opisanej osobie wraz ze spisem źródeł znajduje się w powyższym dokumencie.

Informacje

Copyright 2022

Muzeum Historyczne Skierniewic

 

Projekt i wdrożenie: Przemysław Sarzyński