Na podstawie wpisu w księdze chrztów parafii św. Jakuba w Skierniewicach, którą odnalazł w Archiwum Diecezjalnym w Łowiczu, podaje 4 lipca 1778 r. jako datę urodzenia Jana Kozietulskiego, syna starosty będzińskiego Antoniego Kozietulskiego i Marianny z Grotowskich, oraz wymienia nadane mu na chrzcie imiona: Jan Nepomucen, Antoni, Leon i Kajetan, (…) w aktach stanu cywilnego miasta Warszawy pod dniem 2 lutego 1821 r. znajduje się dokładna informacja o śmierci bohatera w wieku 43 lat.
Zapis z księgi chrztów, którego odpis uzyskałem udostępnione przez ks. Sławomira Skowronka — ówczesnego dyrektora Archiwum Diecezjalnego w Łowiczu:
R. 1778. Skierniewice. 4 lipca. Ja Adam Cedrowicz, kaznodzieja starszy mansjonarzy przy kościele skierniewickim, ochrzciłem niemowlę z wody, syna Wielmożnego i Urodzonego Pana Antoniego Kozietulskiego, starosty będzińskiego i Marianny Grotowskiej legalnych małżonków, któremu nadane są 4 imiona: Jan Nepomucen, Antoni, Leon, Kajetan. Chrzestnymi zostali: Wielmożny i Urodzony Pan Leon Malaszewski, marszałek dworu Dostojnego Księcia [prymasa Ostrowskiego], i Wielmożna i Urodzona Katarzyna Niezabitowska. [tłum.z łac. M.W.]
Metryka rozstrzyga także definitywnie sprawę imion Kozietulskiego. Wiadomo, że posługiwał się tylko jednym — Jan, w dokumentach natomiast występował pod nadanym mu przy chrzcie, podwójnym — Jan Nepomucen. Jan Nepomucen nie powinno zresztą dziwić, gdyż spotykane jest w rodzinach szlacheckich na Mazowszu dość często (np. u Wodzińskich czy Lasockich), a co wiązać trzeba z rozpowszechnionym w XVII–XVIII w. kultem świętego Jana Nepomucena, patrona dobrej sławy, spowiedników, tonących itp.
Autor za Marianem Brandysem (Kozietulscy i inni) przypomina również o powinowactwie łączącym po mieczu Jana Kozietulskiego z osobą arcybiskupa Antoniego Kazimierza Ostrowskiego, dlatego należy wyjaśnić, iż prymas Ostrowski był bratem przyrodnim Zuzanny z Turowskich, miecznikowej czerskiej, żony Rafała Seweryna Skarbka Kozietulskiego herbu Abdank, podstolego liwskiego, rodziców Antoniego Kozietulskiego. Pobyt na dworze w Skierniewicach, u wpływowego i możnego krewnego ojca, zawdzięczał przyjście na świat przyszły bohater spod Samosierry.
W testamencie Ostrowski obdarował hojnie rodzinę Kozietulskich licznymi zapisami, z których największe sumy przypadły staroście będzińskiemu. Wraz ze śmiercią prymasa w 1784 r. skończyły się przypuszczalnie kontakty Jana Kozietulskiego ze Skierniewicami, bo raczej mało prawdopodobne, by właśnie tam spędzał dalsze dzieciństwo i młodość. Antoni Skarbek Kozietulski, starosta będziński, herbu Abdank, był bowiem dziedzicem dóbr Tomczyce i Ługowice w parafii Belsk niedaleko Grójca, a ponadto właścicielem kamienicy w Rynku Nowego Miasta w Łowiczu. Notabene dom ten (dawniej możnej rodziny kupieckiej Lipskich) znajdował się w posiadaniu Kozietulskich już przed 1783 r.
O pobycie młodego Jana Kozietulskiego w Łowickiem świadczy też fakt dzierżawienia przez jego ojca od 1783 r. dóbr klucza kompińskiego pod Łowiczem, będących własnością arcybiskupów gnieźnieńskich. Wbrew temu, co sugeruje autor książki, dobra te składały się nie z jednego majątku, ale kilkunastu wsi i folwarków. Dzierżawę kontynuowali Kozietulscy nawet po konfiskacie dóbr Księstwa Łowickiego przez rząd pruski, o czym przekonuje akt arendy, jaki zawarł Antoni Kozietulski w 1796 r. na okres trzyletni z plenipotentem arcybiskupa Ignacego Krasickiego, kanonikiem gnieźnieńskim Janem Sieglem. Zawarty na łączną kwotę 27 tysięcy złotych kontrakt obejmował dobra klucza kompińskiego, które obejmowały wsie: Kompina, Zabostów Wielki i Mały, Sromów, Gogolin, Patoki i Ziąbki. Obecność Kozietulskich w słynących z hodowli koni dobrach kompińskich jest poświadczona źródłowo aż do roku 1804.
Młody absolwent Szkoły Rycerskiej przebywał chętnie w dobrach rodowych teścia swojej młodszej siostry, Klementyny, w Małej Wsi, u wojewody rawskiego Bazylego Walickiego. Mogło tak być dopiero jednak po 1798 r., tj. po ślubie Klementyny Kozietulskiej z Józefem Walickim, starostą mszczonowskim herbu Ładzic. Nie sposób też ukryć, iż wpływowej pozycji Walickich zawdzięczał Jan Kozietulski dostęp do najlepszych salonów Warszawy.
Kontakty Jana Kozietulskiego z Marią Walewską, przypisując mu zresztą zasługę wprowadzenia do jej domu w Paryżu przyszłego męża, generała Filipa Ornano. Mało kto wie, że gdyby nie jej śmierć, oboje staliby się dla siebie krewnymi. Najstarszy bowiem syn Marii Walewskiej, Antoni, pojął za żonę w 1826 r. Konstancję Grotowską, bratanicę matki Jana Kozietulskiego.
Skierniewiczanie jeszcze przed II wojną światową ufundowali pomnik Janowi Kozietulskiemu. Praca Franciszka Małkusa utrwala w świadomości mieszkańców Skierniewic pamięć o ich wielkim krajanie. Poczynione wyżej uwagi w niczym nie umniejszają wartości tej ciekawej publikacji. Wskazują jedynie na potrzebę dalszych badań nad życiem walecznego żołnierza i patrioty.
Tekst zawiera fragmenty opracowania pt.:
JAN I KLEMENTYNA KOZIETULSCY NA ZAWSZE PRZYWRÓCENI SKIERNIEWICOM - Wiktor Zygmunt Łyjak
Więcej informacji o opisanej osobie wraz ze spisem źródeł znajduję się w powyższym dokumencie.