Tekst zawiera fragmenty opracowania pt.:
Więcej informacji o opisanej osobie wraz ze spisem źródeł znajduję się w powyższym dokumencie.
W przeddzień notarialnego podziału schedy po zmarłych rodzicach, 8 marca 1822 roku, Józef (II) Binder kupił wraz z żoną Marianną z Michalskich pusty plac przy Rynku w Skierniewicach, na którym przed pożarem znajdowały się zabudowania. Zaczynał się on od Rynku i ciągnął się do placu należącego do Dziejarskiego, między kamienicami i placami Koronowskiego i Wojciecha Wysockiego. Wiąże się z tym bardzo interesujący (acz zawiły) zapis notarialny, sięgający 1788 roku.
Plac i stojący na nim dom przy skierniewickim Rynku, w 1822 roku noszący numer 20, należał przed 4 listopada 1788 roku do Wiktorii z Katennych, pierwszego małżeństwa Borkowskiej, a drugiego Wtorkowskiej, żony Kazimierza. Państwo Wiktoria i Kazimierz Wtorkowscy, we wskazanym dniu uczynili rezygnację na rzecz małżonków Wiktorii z Belickich i Ignacego Koneckich, zapisując ją do ksiąg wójtowskich Prymacyalnych miasta Skierniewice.
Spadkobierca Koneckich – syn Józef, organista mieszkający w Łowiczu we własnym domu o nr 289 – działając wraz z żoną Barbarą z Rozwadowskich, wystąpił przed notariuszem publicznym powiatu sochaczewskiego, zawierając transakcję w Łowiczu 10 lipca 1818 roku. Uprzednio spłaciwszy siostrę Elżbietę, żonę Wojciecha Paszkowskiego mającego w Jeżowie wiatrak-młyn (jedyną współspadkobierczynię po zmarłych rodzicach Wiktorii i Ignacym Koneckimi) i stawszy się wyłącznym właścicielami posesji nr 20 położonej przy Rynku w Skierniewicach, zastawili i wypuścili ją tego dnia Beniaminowi Israelowiczowi Herschornowi, kupcowi mieszkającemu w Skierniewicach w domu nr 102, pożyczając od niego 4000 zł wraz z procentem.
Po zawarciu transakcji spłonął zastawiony dom, wobec czego Barbara i Józef Koneccy pożyczyli od Beniamina Israelowicza Herschorna kolejną kwotę w wysokości 1000 zł z zamierem wystawienia nowej budowli na tym placu. Koneccy nie byli w stanie zrealizować takiego planu, więc skłonili do
tego Herschorna. W zamian miał on użytkować plac wraz z zabudowaniem do czasu, gdy zwrócą mu pożyczone 5000 zł wraz z procentami.
Jak się okazało 8 marca 1822 roku, wszystkie wcześniejsze ustalenia stały się nieaktualne wobec tego, że na pustym placu nie stanął dom. Nie zbudowawszy go, Beniamin Israelowicz Herschorn przekazał Józefowi (II) Binderowi swoje prawo do długu oraz zobowiązanie wystawienia domu, jakie uczynił 10 lipca 1818 roku.
Józef (II) Binder, fabrykant sukna mieszkający jeszcze wraz z żoną Marianną z Michalskich przy ul. Piotrkowskiej w domu nr 65 w Skierniewicach, sporządzili kontrakt sprzedaży i kupna 8 marca 1822 roku. Wcześniej, 27 lutego 1822 roku, Beniamin Israelowicz Herschorn odstąpił na piśmie i w obecności świadków Józefowi (II) Binderowi możliwość roszczenia pożyczonej sumy i zastawu na budowę domu, co zaakceptowali dotychczasowi właściciele – Barbara i Józef Koneccy. Józef (II) Binder mógł także ubiegać
się w kasie ogniowej o odszkodowanie za spalone zabudowania. Pierwsze dwie raty pobrał już były kasjer Wysocki i przeznaczył na proces graniczny miasta. Po zwrocie tej sumy Józef (II) Binder miał podzielić się nią w połowie z Herschornem. Trzecia i ostatnia rata należeć miała wyłącznie do Binderów.
Sprzedawszy w taki sposób plac, Barbara i Józef Koneccy nie mogli rościć do niego żadnych pretensji, gdyż jego posiadaczami stawali się Marianna i Józef (II) Binderowie.
Interesująco przedstawia się uwaga o możliwości wpisania tego aktu do księgi hipotecznej, gdy ta regulowaną będzie. Wynika z niej, że jeszcze 8 marca 1822 roku. w Skierniewicach nie było takich ksiąg.
Starozakonny Beniamin Israelowicz Herschorn umówił się następnie z nowonabywcami – Marianną i Józefem (II) Binderami. Miał od nich otrzymać kwotę 5000 zł pożyczoną Koneckim i zająć się wystawieniem jednopiętrowej kamienicy (domu massiv murowanego), z dobrego, mocnego i trwałego materiału, na pustym placu przy Rynku oznaczonym numerem 20. Zdatny do zamieszkania budynek stanąć miał do dnia 25 lipca 1822 r. według projektu (abrysu) i kosztorysu, złożonych u burmistrza Józefa Dunina, po czym zatwierdzonych przez władze rządowe. Przewidziano, że do tego czasu położone zostaną tynki wewnętrzne i zewnętrzne, podłogi, pułapy, fasada frontowa otrzyma żółty kolor, a drzwi zaopatrzone zostaną w zamki wraz z kluczami. Herschorn wycenił tę pracę na 11 750 zł polskich, które spłacić mieli Binderowie.
Jak zaznaczono, 27 lutego 1822 roku. na poczet należności Beniamin Israelowicz Herschorn otrzymał 600 zł od Marianny i Józefa (II) Binderów, a 8 marca tego roku 2400 zł. Gdy dom będzie pozostawał w budowie (choćby nawet … ukończonym nie został ze wszystkim), 24 czerwca 1822 roku małżonkowie mieli wpłacić Herschornowi tytułem asekuracji 4000 zł, gdyż resztę w wysokości 4750 zł obiecali przekazać mu w dniu 29 września tego roku, po całkowitym ukończeniu prac budowlanych i odebraniu kluczy. Rzetelność wpłat Binderowie zagwarantowali na swym majątku i towarze.
Ugadzając się 8 marca 1822 roku, Beniamin Israelowicz Herschorn musiał dać asekurację Mariannie i Józefowi (II) Binderom w zakresie przedstawienia budynku do oceny znawcom lub burmistrzowi. Gdyby stwierdzono odstępstwa od planów, wykazów kosztów, materiałów bądź jakieś niedokładności, mogli nakazać mu wykonanie dodatkowych prac naprawczych.
Dwa lata później, 15 kwietnia 1824 roku, w obecności notariusza Bonifacego Grotowskiego, Marianna z Sobolewskich i Jan Dziejarscy, mieszkający we własnym domu nr 37 w Skierniewicach, sprzedali za 270 zł plac opustoszały w następstwie pożaru. Nabywcami byli Marianna z Michalskich i Józef (II) Binder, mający w tym mieście dom nr 66. Rzeczony plac znajdował się przy ulicy wiodącej z Rynku na Targowisko, między Zatyłkami Koronowskiego (dawniej Szanowskich) i Belickich, kończący się na placu Wojciecha Wysockiego, który sięgał dalej niż obszar nabywany przez Binderów. Wielkość kupowanego placu określono w aktach miasta Skierniewic 30 października 1794 roku, gdy Marianna i Jan Dziejarscy (?) kupowali go od Franciszki z Meskowiców i Tomasza Bzowskich.
Kontrakt w tym dniu miał tylko znaczenie formalne, gdyż 1 lub 2 kwietnia 1824 roku Dziejarscy otrzymali od Binderów całą należną im kwotę monetą Srebrną. Za spalone zabudowanie należało się odszkodowanie płacone w trzech ratach. Dziejarscy otrzymali już jedną część, a dwie pozostałe mieli
dostać Binderowie.
Trudny do zinterpretowania jest zapis z 6 czerwca 1827 roku umieszczony w repertorium do akt Bonifacego Grotowskiego: Akt Licytacyi Wydzierżawienia Częściow Wsi Kaweczyny na Rzecz Jozefa Bindera Wierzyciela na lat trzy po Sobie idących za Kwotę 330. Złło: Pol: przez Wawrzenca Kulinskiego rocznie
offiarowaną przybity, i spisany.
Może wynikać z tego, że Józef (II) Binder dzierżawił część podskierniewickiej wsi Kawęczyn, a nie mogąc sprostać opłatom, poddzierżawił ją Wawrzyńcowi Kulińskiemu. Opis czynności licytacyjnych z zaginionej księgi akt z 1827 roku dałaby odpowiedź w tej sprawie.
Jakkolwiek Marianna z Michalskich – żona Józefa (II) Bindera – występowała wraz z mężem w omawianych aktach od 8 marca 1822 roku, dopiero 15 lipca 1834 roku. pojawiła się wiadomość, że była ona wdową po zmarłym Tomaszu Żebrowskim. Binderowie mieszkali w domu własnym pod numerem.
Zawarty tego dnia kontrakt między sprzedającym – Grzegorzem Krysińskim – sekretarzem miasta i ławnikiem a Marianną i Józefem (II) Binderami poprzedziła tak zwana punktacja uczyniona 19 października 1833 roku. Jej mocą rola w polu Laszczanym, składająca się z dwóch półdziałków położonych między rolami Głasińskiego i Zielińskiego (dawniej Komorowskiego), zaczynająca się od drogi Laszczany a kończąca przy borze będącym własnością miejską, od 14 sierpnia 1833 roku. należna Krysińskiemu, za 1200 zł przeszła na własność Binderów.
Obszerna relacja na temat transakcji zawartej 4 września 1834 roku, w obecności fabrykantów sukna: Jana Bindera (właściciela domu nr 65) oraz jego brata Józefa (II) Bindera (posiadacza domu nr 38), znalazła się
w części poświęconej Janowi Binderowi. Z takiej racji nie jest przedmiotem omówienia w tym miejscu studium.
Jakkolwiek aktu z 19 lutego 1838 roku nie spisywał Bonifacy, lecz Piotr Grotowski, wart jest zamieszczenia w tym studium z tego względu, że objął intercyzę przedślubną między Piotrem Aufszlagiem, kasjerem miasta mieszkającym we własnym domu nr 26 w Skierniewicach i Rozalią Binderówną, panną przy rodzicach Mariannie z Michalskich i Józefie (II) Binderami. W celu spisania aktu notariusz przybył do domu Binderów nr 68 w Skierniewicach.
Na wstępie rodzice Rozalii udzielili błogosławieństwa obojgu młodym. Dali też córce posag w wysokości 3000 zł, z zastrzeżeniem, że mogą w późniejszym czasie powiększyć tę kwotę. Po śmierci któregoś z rodziców Rozalia będzie mogła przystąpić wraz z współrodzeństwem do równego podziału masy spadkowej, lecz zobowiązano ją do odtrącenia z niej otrzymanej sumy posagowej.
Piotr Aufszlag jako kasjer (bądź sprawujący inny urząd) musiał wpłacać kaucję w czasie pełnienia państwowej funkcji. Korzystając z sumy posagowej, miał traktować ją jako dług wobec żony, który należy oddać, przekazując jej czwartą część swojej pensji, dopóki nie wyrówna to wziętej kwoty. Gdyby Rozalia zmarła przed mężem, nie doczekawszy się potomstwa, suma posagowa miała przejść na Piotra Aufszlaga.
Do intercyzy dołączono spis obejmujący wyprawkę przeznaczoną dla córki Rozalii.
Suplement
Józef (II) Binder zmarł 19 lipca 1852 roku. W testamencie z maja tego roku
wymienił dzieci spłodzone z Marianną z Michalskich:
Ich dzieje będą tematem następnego studium o rodzie Binderów.
(...)