Stanisław Jagodzki urodził się w Skierniewicach 2.11.1922 r. jako pierwszy syn Adama Jagodzkiego i Stefani Jagodzkiej z Dominiaków.
Ojciec Józefa i Adama, Aleksander, prowadził firmę budującą kominki, słynął także z budowy ozdobnych pieców. Firma miała wysoką renomę w swojej branży, dlatego otworzył dobrze prosperującą filię w Berlinie.
To przedsięwzięcie przynosiło znaczne zyski. Aleksander Jagodzki był uważany za wybitnego znawcę i mistrza w swoim zawodzie. Dobrze prosperujące przedsiębiorstwo pozwoliło żyć rodzinie na odpowiednim poziomie i kształcić dzieci, Agnieszkę, Adama, Marię i Józefa.
Aleksander Stanisław Jagodzki był niezwykle dzielnym młodzieńcem, kiedy wybuchła wojna, miał 17 lat. Ukończył Zawodową Szkołę Budownictwa w Żninie i rozpoczął pracę zawodową w czasie, kiedy wybuchła wojna. Najlepsze jego Curriculum Vitae oddaje zapis w jego aktach osobowych z Instytutu Zachodniego z Poznania.
Jagodzki Aleksander Stanisław
(1922–1942) ps. „G-3”, czł. OW ZJ, harcerz
Ur. 2 XI w Skierniewicach, s. Adama działacza politycznego OWP i SN i Stefanii z d. Dominiak. Po ukończeniu szkoły powszechnej w 1936 r. kontynuował naukę w Zawodowej Szkole Budownictwa w Żninie, gdzie był członkiem ZHP i TG „Sokół”. Po zajęciu przez Niemców Żnina terminował w zawodzie zduna w Przedsiębiorstwie Budowy Pieców i Kominków. Początkowo działał w lokalnej organizacji młodzieżowej i zajmował się kolportowaniem tajnych gazetek. Zaprzysiężony 2 III 1941 r. do OW ZJ przez Janusza Koniecznego (G-1) i przydzielony do siatki wywiadowczej obejmującej Żnin i okolice. Zbierał informacje o lokalizacji paramilitarnych organizacji niemieckich i o działalności urzędów. Opracowane raporty doręczał J. Koniecznemu w Kruszwicy. Aresztowany 14 maja 1942 r. w Żninie przez gestapo z Włocławka w wyniku dekonspiracji OW ZJ „Zachód” w Berlinie.
Po ciężkim przesłuchaniu we Włocławku, 19 V 1942 r. został przewieziony do aresztu policyjnego Gestapo w Berlinie Aleksanderplatz 10, gdzie był wielokrotnie przesłuchiwany i konfrontowany z aresztowanymi wcześniej oficerami wywiadu OW ZJ. 3 VII 1942 r. osadzony w więzieniu Alt Moabit i przekazany do dyspozycji prokuratury przy Trybunale Wojennym Rzeszy (Reichskriegsgericht). 27 X 1942 r. wyrokiem tego sądu został skazany na karę śmierci za szpiegostwo na rzecz aliantów. Po wyroku został przewieziony do więzienia Brandenburg Havel-Gorden i tam stracony 5 XII 1942 r.
FAK-V/453, Akta osobowe
Aleksander Stanisław Jagodzki został aresztowany 14.05.1942 r., jego ojciec Adam zmarł 18.05.1942 r. Prawdopodobnie aresztowanie syna przyspieszyło jego śmierć. Aresztowany syn nic nie wiedział o śmierci ojca, co wynika z jego ostatniego listu do Mieczysława Jagodzkiego napisanego w dniu wykonania wyroku śmierci.
Drogi Mietku! 5 XII 1945
Żegnaj! Umieram, trudno taka wola Boża, a moje przeznaczenie. Jak tylko zostałem aresztowany, to wiedziałem zaraz, że dla mnie nie ma ratunku.
Będąc oskarżonym o szpiegostwo, miałem rozprawę przed senatem sądu wojennego i zostałem skazany na karę śmierci (27 X). Ten sam los, co mój, dzieli piętnastu kolegów, byliśmy wszyscy oskarżeni o należenie do drugiego oddziału na wschodnie zajęte tereny i do tajnego związku „Jaszczurki”.
Trudno, nie tyle mi żal młodego życia, ile Rodziny, umieram, nie wiedząc nawet, czy ojciec żyje jeszcze, biedni Matka z dzieciakami! Musi się jednak pogodzić z losem. Proszę Cię pozdrów serdecznie wszystką wiarę i wszystkie dziewczynki.
Żegnajcie!
Stachu
P.S. Wybacz pismo, ale piszę, mając ręce związane. Myślę, że wspomnicie
mnie jako dobrego kolegę. Jeżeli kiedyś, któremu z Was coś złego zrobiłem,
to proszę Was przebaczcie mi. Raz jeszcze Żegnajcie!
Wyrok będzie wykonany 5 XII o godz. 5.00.
Witolda poproś, niech pozdrowi cały „folwark”.
Do ostatniej chwili nie wierzyłem, a teraz za parę godzin koniec.
Jan K. Jagodzki w rozmowach ze mną i w zapisanym własnoręcznie wspomnieniu tak opisał pożegnalny list do matki i ostanie chwile życia brata Aleksandra:
Stachu w więzieniu Moabit napisał dwa listy pożegnalne, jeden do matki drugi do brata Mieczysława Jagodzkiego – oraz dwa arkusiki, jeden zawiera dwa krótkie wiersze, drugi zapiski więźnia w Niemczech.
List do matki pełen synowskiej miłości noszony przez matkę, jak relikwię został skradziony razem z torebką już w Skierniewicach. W mojej pamięci szczegóły zatarł czas, to, co zostało w świadomości, to czułe pożegnanie ukochanej matki, rodzeństwa i troska o los ojca, który już niestety nie żył. Niebawem zostaliśmy ze Żnina wysiedleni. W liście też były słowa, że za najważniejsze sprawy Polski należy umierać i że śmierć Jego nie pójdzie na marne.
Drugi list pisany do Mietka nigdy do adresata nie dotarł. Stryj Józef przezornie wysłał syna do Generalnej Guberni, gdzie łatwiej było przetrwać. Jak wiadomo, walczył w powstaniu warszawskim. List odnalazł się po wojnie w Archiwum Bydgoskim, jego treść znamy z publikacji. Jeden arkusik zawiera dwa krótkie wiersze (poniżej), znajduje się w posiadaniu rodziny, podobnie jak drugi arkusik o pobycie w więzieniu w hitlerowskich Niemczech:
Piszę te słowa, niezłomnie wierzę, że pamięć o tym niezwykłym człowieku, a moim bracie, przetrwa w pamięci potomnych.
Jan K. Jagodzki
Skierniewice w grudniu 2006 r.
Zapiski antyfaszysty straconego w więzieniu Brandenburg-Görden:
Hanptsache
Dom, Rodzina – to marzenie
Samej zjawy głucha wieść
Tu „Hanptsache” – to jedzenie
Grunt to dzisiaj dobrze zjeść
Jutro? Fraszka, nic ważnego
Wczoraj było, nie licz już
Nie dociekaj nieznanego
Dziś o dzisiaj głowę susz
Kara śmierci czy więzienie
Jedno licho pal to sześć
Tu Hanptsache to jedzenie
Grunt to dzisiaj dobrze zjeść!
Ząb, zupa dąb!!!
Zupa z namiastki Maggi Russa
Zębami zgrzytać nie pomoże
Kiedy więziennej przyszła pora
Za dawne grzechy płacić niebożę
Jak treścią życia myśl wesoła
Że oko za oko, ząb za ząb
Zasada ta powalić zdoła
Nie tylko człowieka nawet dąb!
Berlin Ali Moabit 12a
W więzieniu 1942
Aleksander Jagodzki
Reasumując, Aleksander Stanisław Jagodzki bohater urodzony w Skierniewicach, stracony w Brandenburg-Görden, był agentem wywiadu ps. „G-3” (G – prawdopodobnie od nazwy „Gopło”) organizacji wojskowej Związku Jaszczurczego, aresztowany w wyniku dekonspiracji OW ZJ „Zachód” w Berlinie. Podobną historię znajduję w wydanej przez Fundację im. Kazimierza Wielkiego w 2019 r. książce prof. Piotra Hofmańskiego pt. Wywiadowca Związku Jaszczurczego. Wspomnienie o Bernardzie Hofmańskim.
Aleksander Stanisław Jagodzki, pisząc pożegnalne listy do matki i ciotecznego brata i będąc młodym człowiekiem, zdawał sobie sprawę z konsekwencji podjętych działań w warunkach okupacji. Wiedział, co go czeka w razie wpadki, i nie rozpaczał nad swoim losem, lecz stwierdzał, że jego śmierć nie pójdzie na marne. Postawa godna bardzo odważnego człowieka.
Aleksander Stanisław Jagodzki jest upamiętniony:
Na tablicy wmurowanej w ścianę kościoła św. Brygidy w Gdańsku.
"ŻOŁNIERZOM WYWIADU „ZACHÓD” ZWIĄZKU JASZCZURCZEGO NARODOWYCH SIŁ ZBROJNYCH, KTÓRZY ODDALI ŻYCIE ZA POLSKĘ, WALCZĄC Z OKUPANTEM W LATACH 1939–1943 W WIĘZIENIU MOABIT ZOSTALI STRACENI PRZEZ ŚCIĘCIE TOPOREM."
Tekst zawiera fragmenty opracowania pt.:
Więcej informacji o opisanej osobie wraz ze spisem źródeł znajduje się w powyższym dokumencie.